Historia szeroko pojętej popkultury pokazuje, że sukces i sympatia tłumów nierzadko stanowiły doskonałą przykrywkę dla potwornych czynów. Wiele podziwianych gwiazd po latach okazywało się brutalnymi przestępcami.
Doskonałym przykładem jest tu Jimmy Savile. Ten uwielbiany w latach 60., 70. i 80. dziennikarz stacji BBC dopiero po śmierci został zdemaskowany jako jeden z najbardziej niebezpiecznych przestępców seksualnych w historii Wielkiej Brytanii, którego ofiarami były głównie dzieci.
Z podobnymi zarzutami mierzył się Ian Watkins, niegdyś frontman popularnej w drugiej dekadzie XXI wieku grupy Lostprophets. W 2013 roku usłyszał on szereg koszmarnych oskarżeń, obejmujących m.in. napaść seksualną na dziecko poniżej 13. roku życia, posiadanie materiałów pornograficznych z udziałem dzieci i zwierząt, a także próbę wykorzystania niemowlęcia. Muzyk trafił do więzienia na 29 lat, a jego wyrok dodatkowo wydłużono za posiadanie telefonu w celi. W październiku 2025 roku Watkins zginął od ciosów nożem zadanych mu przez innych osadzonych.
Były współpracownik Parkway Drive z zarzutami pedofilskimi
Teraz oskarżenia o podobnie ciężkim kalibrze usłyszał dawny członek ekipy technicznej zespołu Parkway Drive. Chodzi o Jeda Daniela Gordona, który przez lata pracował dla australijskiej grupy, zajmując się m.in. sprzedażą gadżetów koncertowych. Co więcej, mężczyzna najprawdopodobniej jest bratem perkusisty zespołu, Bena Gordona, choć rodzina nie potwierdziła tych doniesień. 16 marca oskarżony stanął przed sądem i przyznał się do winy w sprawie przestępstw na tle seksualnym wobec osoby w wieku od 12 do 14 lat.
Członkowie Parkway Drive szybko zareagowali, publikując oficjalne oświadczenie w mediach społecznościowych. Wyjaśnili, że opisywane zdarzenia miały miejsce w 2002 roku, czyli jeszcze przed powstaniem samego zespołu. Muzycy poinformowali, że Gordon rozpoczął z nimi współpracę w 2003 roku, a z obowiązków za kulisami koncertów zrezygnował w 2017 roku. Ostatnio dołączył jednak do ekipy zajmującej się sprzedażą internetową. Grupa podkreśliła, że natychmiast po ujawnieniu zarzutów zerwała z nim wszelkie kontakty. W komunikacie ostro potępiono sprawcę i wyrażono wsparcie dla ofiary. Zespół zaznaczył również, że z uwagi na toczące się postępowanie sądowe, nie będzie udzielał kolejnych komentarzy.
To przerażające i potępiamy to. Jesteśmy załamani i wspieramy ofiarę. [...] To rozdziera serce w bardzo ludzkiej skali. Sprawa wciąż toczy się w sądzie, dlatego zaprzestajemy komentarzy - brzmi fragment oświadczenia.