Były perkusista Guns N' Roses szczerze na temat Axla Rose'a. "Jest całkowitym przeciwieństwem tego, co myślą o nim ludzie"
Przez niemal dwie dekady grał w formacji Guns N' Roses. Perkusista Frank Ferrer, który od marca ubiegłego roku nie jest już w składzie legendarnej grupy, postanowił szczerze opowiedzieć o kulisach rozstania oraz o tym, jak naprawdę współpracuje się z wokalistą Axlem Rose'em, który od lat ma łatkę faceta nieprzewidywalnego, humorzastego i trudnego we współpracy. Ferrer stwierdził jednak, w wywiadzie dla magazynu Rolling Stone, że ten wizerunek nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Myślę, że świat postrzega Axla jako przerażającego, złośliwego faceta. A jest on dokładnym przeciwieństwem. Nie toleruje głupoty, więc to może wkurzać ludzi. Jest jednak hojny, niesamowicie zabawny i bez przerwy się o nas troszczył. Ciągle pytał: "Hej, jak tam u was?", "Czy u ciebie wszystko w porządku?". Hej, Frank, masz się dobrze?". Odpowiadałem, że wszystko jest super, a on na to: "O, to świetnie". I tak było cały czas – wyjaśnił były perkusista Guns N' Roses.
Ferrer dodał również, że żałuje, iż fani nie mogą poznać Axla Rose'a z tej prywatnej strony. – Chciałbym, żeby ludzie znali go tak, jak ja go znam. To jedyny sposób, w jaki mogę to ująć. To świetny muzyk, genialny wokalista, ale przede wszystkim – dobry człowiek – przyznał muzyk.
Były bębniarz Gunsów nie szczędził także pochwał dla etyki pracy wokalisty: – On daje z siebie wszystko na scenie, haruje jak wół, żeby każdego wieczoru brzmiało to świetnie. Jest pod ogromną presją, a mimo to zawsze dowozi.
Perkusista szczerze na temat rozstania z Guns N' Roses
W oświadczeniu Guns N' Roses, które zostało udostępnione w mediach społecznościowych, mogliśmy przeczytać, że rozstanie z Ferrerem było "polubowne". – Zespół dziękuje Frankowi za przyjaźń, kreatywność, a także obecność przez ostatnie 19 lat. Życzymy mu sukcesów w kolejnym rozdziale jego muzycznej podróży – dodali muzycy. Jego następcą został Isaac Carpenter, który grał m.in. w zespole Loaded dowodzonym przez basistę Duffa McKagana.
Muzyk uciął jednocześnie wszelkie plotki o rzekomych konfliktach wewnątrz grupy. Zapewnił także, że jego odejście odbyło się w przyjaznej atmosferze. – Wszystko po prostu ma swój koniec. Mówiłem to już wcześniej: wiedziałem, że to nie będzie trwało wiecznie. Byłem po prostu cholernie szczęśliwy, że mogłem to robić wtedy, kiedy to robiłem – podsumował Ferrer.