„Spiral Scratch” nagrali, zanim Buzzcocks zdobyli rozgłos
Pod koniec 1976 roku punk dopiero zdobywał szerszą publiczność, a jego medialne centrum znajdowało się głównie w Londynie. Buzzcocks działali jednak w Manchesterze i nie zamierzali czekać, aż zainteresuje się nimi duża firma. Chcieli jak najszybciej utrwalić koncertowy repertuar, zanim pierwszy skład zespołu przestanie istnieć.
28 grudnia 1976 roku grupa weszła do Indigo Sound Studio w Manchesterze. Cztery utwory nagrano w około trzy godziny, a miks zajął kolejne dwie. Producentem sesji był Martin Hannett, późniejszy producent kojarzony z brzmieniem Joy Division i New Order, podpisany wtedy na okładce jako Martin Zero.
Na 7-calowej EP-ce znalazły się „Breakdown”, „Time’s Up”, „Boredom” i „Friends of Mine”, wszystkie autorstwa Howarda Devoto i Pete’a Shelleya. Nagrania były krótkie, szorstkie i pozbawione studyjnego poleru. Szczególnie „Boredom”, z minimalistyczną solówką złożoną z dwóch nut, stało się jednym z najczęściej przywoływanych przykładów punkowego odrzucenia rockowej wirtuozerii.
New Hormones powstało, by wydać „Spiral Scratch”
Buzzcocks i ich menedżer Richard Boon założyli New Hormones, Był to jednak raczej szyld wydawniczy niż wytwórnia w pełnym znaczeniu tego słowa.. Nie było biura, działu promocji ani gotowej sieci dystrybucyjnej. Taki szyld był potrzebny, by złożyć zamówienie w tłoczni i nadać wydawnictwu numer katalogowy ORG-1.
Nagranie i wydanie EP-ki sfinansowano z pożyczek od rodziny i znajomych. W źródłach pojawiają się różne sumy, od około 500 do 750 funtów, ale często przywoływany koszt całej operacji wynosi 600 funtów. Część pieniędzy wyłożył ojciec Pete’a Shelleya, resztę przekazali ludzie z najbliższego otoczenia zespołu.
Buzzcocks ręcznie pakowali płyty i sami dostarczali je do sklepów
Pierwszy nakład „Spiral Scratch” wynosił 1000 egzemplarzy. Tłoczenie i druk okładek zlecono zewnętrznym firmom, bo DIY nie oznaczało domowej produkcji winylu. DIY oznaczało tu samodzielne zorganizowanie produkcji i dystrybucji, bez udziału wytwórni.
Richard Boon zrobił okładkowe zdjęcie Polaroidem, a potem zespół spotkał się w mieszkaniu Devoto w Lower Broughton. Muzycy i ich współpracownicy ręcznie wkładali winyle do prostych kartonowych okładek. Musieli też sprawdzać część egzemplarzy, ponieważ pojawiły się problemy z farbą używaną przy oznaczaniu winyli.
Gdy płyty były gotowe, Buzzcocks zawieźli pudełko z płytami do sklepu Virgin w Manchesterze. Sklep przyjął początkowo 25 sztuk w komis i sprzedawał je po 99 pensów, z czego 60 pensów trafiało do zespołu. Był to przykład modelu, w którym sklep nie tylko sprzedawał płyty, lecz także uczestniczył w ich dystrybucji.
Wkrótce zamówienia zaczęły napływać także spoza Manchesteru. Geoff Travis z londyńskiego Rough Trade wziął 50 kopii, a po dwóch dniach domówił następne 200. Gdy zabrakło egzemplarzy, Jon Webster z Virgin Manchester pożyczył New Hormones pieniądze na dodruk. Wykorzystał na ten cel wpływy ze sprzedaży biletów autokarowych na koncert Status Quo.
„Spiral Scratch” pokazało, że punkowe zespoły mogą wydawać płyty poza dużymi wytwórniami
Pierwszy nakład szybko się wyprzedał, a kolejne tłoczenia finansowano już z bieżących wpływów. Ostatecznie „Spiral Scratch” sprzedało się w około 16 tysiącach egzemplarzy. Jak na płytę wydaną bez zaliczki, dużego dystrybutora i klasycznej kampanii promocyjnej był to wynik, który dla wielu zespołów potwierdził, że niezależne wydawanie płyt może działać.
Na tylnej okładce Buzzcocks zamieścili także szczegóły dotyczące nagrań. Podali informacje o numerach podejść i dogrywkach, między innymi zaznaczyli, że „Breakdown” pochodzi z trzeciego podejścia i nie ma dogrywek. W czasach, gdy studio wydawało się młodym zespołom miejscem niedostępnym, była to konkretna wskazówka, że nagranie płyty nie wymaga ani specjalistycznej wiedzy, ani dużego budżetu.
Niedługo po premierze Howard Devoto odszedł z Buzzcocks, uznając, że punk szybko staje się schematyczny. Założył potem Magazine, a Buzzcocks z Pete’em Shelleyem jako głównym wokalistą poszli w bardziej melodyjną stronę. „Spiral Scratch” pozostało zapisem krótkiego, ale ważnego etapu działalności pierwszego składu Buzzcocks.
„Spiral Scratch” było ważne nie tylko ze względu na zawarte na nim cztery utwory, lecz przede wszystkim na sposób wydania. Jej przykład podchwyciły kolejne grupy, w tym Desperate Bicycles, a w całej Wielkiej Brytanii zaczęły powstawać małe wytwórnie punkowe i postpunkowe. Buzzcocks nie tylko zagrali punk po swojemu, ale pokazali też, jak wydać płytę bez czekania na kontrakt, i tym samym przyczynił się do rozwoju niezależnego obiegu punkowych wydawnictw.