Już w środę 6 maja na oficjalnych kontach Bonnie Tyler na portalach społecznościowych pojawiło się krótkie oświadczenie. Informowało ono o tym, że artystka przebywa w jednym ze szpitali w Portugalii, gdzie została poddana pilnej operacji jelit. Przekazano także, że Bonnie Tyler czuje się dobrze i powoli dochodzi do siebie, dziękując przy okazji za dobre myśli i słowa.
Niestety jednak, już w godzinach wieczornych 7 maja w przestrzeni publicznej pojawiły się nowe, dużo mniej optymistyczne wieści. Wynikało z nich, że stan gwiazdy gwałtownie się pogorszył. Do tego miała ona trafić na OIOM, gdzie wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej. W kolejnych dniach okazało się, że wokalistkę próbowano wybudzić ze śpiączki, zakończyło się to jednak niepowodzeniem i koniecznością reanimacji. Wieści te zaniepokoiły fanów. Choć wydawało się, że w ostatnich tygodniach stan zdrowia artystki poprawiał się, to niestety jednak, teraz nadeszły te najgorsze informacje.
Bonnie Tyler nie żyje. Ikona muzyki miała 75 lat
Jak przekazał oficjalnie przedstawiciel Bonnie Tyler, życia artystki nie udało się uratować. W czwartek 9 lipca ukazało się oświadczenie, w którym przekazano:
Rodzina i zespół Bonnie z żalem informują, że Bonnie niespodziewanie zmarła wczoraj wieczorem w szpitalu w Portugalii w wyniku choroby, na którą była leczona. Wkrótce wydamy kolejne oświadczenie, ale na razie prosimy o uszanowanie prywatności, aby poradzić sobie z tą tragedią.
Bonnie Tyler śpiewać zaczęła już jako dziecko. Karierę rozpoczęła w latach 70. i już wydany w 1976 roku utwór “Lost in France” okazał się być przebojem, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii - tak, jak kolejny, “It's a Heartache”. Szczególnie istotna dla kariery Tyler była kolejna dekada - to w latach 80. ukazały się kultowe dziś kompozycje “Total Eclipse of the Heart” oraz “Holding Out for a Hero” czy “If You Were a Woman (And I Was a Man)” W trakcie trwającej ponad 55 lat kariery Bonnie Tyler nagrała łącznie osiemnaście płyt, a jako ostatnią zapamiętamy “The Best Is Yet to Come” z 2021 roku.