Alanis Morissette uratowała kiedyś Deftones. Tak przynajmniej uważa wokalista Chino Moreno
Amerykańska metalowa formacja Deftones – dowodzona przez wokalistę Chino Moreno – powstała pod koniec lat osiemdziesiątych w Sacramento, ale zadebiutowała dopiero w 1995. A to za sprawą krążka Adrenaline wydanego przez wytwórnię Maverick Records.
Moreno zbytnio nie przepada za wspomnianym albumem. – Nasza pierwsza płyta jest dla mnie nadal trudna do słuchania, ponieważ wciąż słyszę siebie, jak jestem niepewny i tak naprawdę nie wiem, co robię. Byłem tak zestresowany, że nawet nie napisałem wielu tekstów na ten album. Wiele z nich to po prostu freestyle'owe sylaby. [...] Tak się bałem, że po prostu użyłem głosu jako instrumentu. Trudno mi słuchać tego albumu, ponieważ dokładnie widzę, w którym miejscu się znajdowałem – byłem niepewny i wciąż się uczyłem – stwierdził w rozmowie w podcaście Broken Record.
Nie da się jednak ukryć, że za sprawą Adrenaline muzycy szybko zwrócili uwagę słuchaczy i krytyków. Choć, jak wspomina wokalista Deftones, wyniki sprzedażowe nie kładły na łopatki. Moreno uważa, że wytwórnia pozwoliła im nagrać drugi album, dzięki... wokalistce Alanis Morissette, która wówczas święciła triumfy i również wydawana była przez Maverick. Kanadyjska artystka wypuściła w 1995 w świat Jagged Little Pill z wielkim hitem Ironic, a całość sprzedawała się doskonale (do tej pory rozeszło się ponad 30 mln egzemplarzy na całym świecie).
– Dostaliśmy szansę nagrania drugiego albumu. Wielu zespołom to się nie udaje. Podpisaliśmy kontrakt z dość dużą wytwórnią, ale nawet nie zbliżyliśmy się do wyniku sprzedaży Alanis. Myślę, że to głównie pomogło, ponieważ nasza wytwórnia zarabiała tak dużo pieniędzy na Alanis, że prawdopodobnie stracili mnóstwo pieniędzy na naszej pierwszej płycie, ale i tak pozwolili nam nagrać drugą – podsumował Chino Moreno.