Śledztwo po postrzeleniu dwuletniej dziewczynki z broni myśliwskiej
Jak podawała policja, w niedzielę w jednym z mieszkań w gminie Pasym doszło prawdopodobnie do niekontrolowanego wystrzału z broni myśliwskiej, wskutek czego dwuletnia dziewczynka została zraniona w stopę.
Zastępca Prokuratora Rejonowego w Szczytnie Krzysztof Batycki poinformował PAP we wtorek, że w związku z tym zdarzeniem zostało wszczęte śledztwo w sprawie nieumyślnego narażenia dwuletniego dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, poprzez pozostawienie - wbrew przepisom ustawy o broni i amunicji - naładowanej broni bez osobistego nadzoru jej właściciela.
Według relacji prokuratora, dotychczasowe ustalenia wskazują, że dziadek dziewczynki, wieloletni myśliwy, po powrocie z polowania pozostawił sztucer w korytarzu. Najprawdopodobniej broń się przewróciła i oddała niekontrolowany strzał. Pocisk trafił w stopę dziecko, które przebywało w odległości około 2-3 m.
- Na razie postępowanie toczy się w sprawie, nie zostało wydane żadne postanowienie o przedstawieniu zarzutów - zaznaczył Batycki.
Śledczy czekają na dokumentację i opinie biegłych
Przekazał, że prokuratura nie otrzymała jeszcze dokumentacji medycznej ze szpitala, w którym leczone jest dziecko. Śledczy czekają też na opinie biegłych medycyny sądowej oraz z zakresu badań broni i amunicji.
Prokuratura podawała wcześniej, że 51-latek posiadał odpowiednie zezwolenia na broń, a w chwili zdarzenia zarówno on, jak inni domownicy byli trzeźwi.
Za nieumyślne narażenie człowieka na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi kara do roku pozbawienia wolności.
Operacja dziewczynki i dalsze leczenie
Dziewczynka trafiła na oddział chirurgii wojewódzkiego szpitala dziecięcego w Olsztynie, gdzie jeszcze w niedzielę przeszła trwającą półtorej godziny operację rekonstrukcji uszkodzonych tkanek stopy. Z wypowiedzi przedstawicieli szpitala wynikało, że życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo. Wskazywali oni, że w przypadku ran postrzałowych może być konieczne wieloetapowe leczenie.
Reakcja Polskiego Związku Łowieckiego
W wydanym w poniedziałek oświadczeniu Polski Związek Łowiecki wyraził ubolewanie z powodu zdarzenia i podkreślił pełną gotowość do współpracy z organami ścigania w celu wyjaśnienia jego okoliczności oraz przyczyn. „Jako organizacja zrzeszająca osoby wykonujące legalne polowania i uprawnione do posiadania broni, podkreślamy, że bezpieczeństwo, odpowiedzialność i przestrzeganie przepisów są dla nas zasadami nadrzędnymi” - zadeklarowali myśliwi.
Jak dodali, PZŁ „złoży zawiadomienie do właściwego okręgowego rzecznika dyscyplinarnego w celu wyjaśnienia tego nieszczęśliwego zdarzenia”. „Następnie rzecznik po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne” - podał Związek.