Kosmiczne ceny i oszustwa w nadmorskich smażalniach? Wyniki kontroli przerażają

2026-07-06 10:37

Temat wysokich cen w nadmorskich smażalniach wraca każdego sezonu wakacyjnego. W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się tzw. paragony grozy, które wywołują gorące dyskusje. Okazuje się jednak, że wysokie rachunki to nie jedyny problem. Jeszcze większe zaskoczenie przyniosły kontrole IJHARS. Inspektorzy wykazali, że w wielu lokalach serwowano klientom inne ryby niż te deklarowane w menu. Nieprawidłowości stwierdzono w ponad trzech czwartych skontrolowanych restauracji i smażalni.

Kosmiczne ceny i oszustwa w nadmorskich smażalniach? Wyniki kontroli przerażają
Autor: Pixabay.com ZDJĘCIE POGLĄDOWE

Kosmiczne ceny i oszustwa w menu. Kontrole w smażalniach ryb

Wysokie ceny ryb nad Bałtykiem od lat budzą emocje. Zdjęcia kolejnych „paragonów grozy” regularnie trafiają do internetu i stają się tematem dyskusji. Ostatnio spore poruszenie wywołał rachunek opublikowany przez influencerów Jakuba Kwiecińskiego i Dawida Mycka, którzy odwiedzili jedną ze smażalni w Ustce.

Podczas wizyty zamówili dwa dorsze w małych porcjach oraz frytki i surówki. Za obiad dla dwóch osób zapłacili 230 zł.

- Paragon (red.) nas nie zwalił z nóg tylko dlatego, że mieszkamy tu od kilku lat i znamy cenę, ale dla przeciętnej polskiej rodziny na wakacjach, to może być szok – poinformowała para we wpisie w social mediach.

Influencerzy zaznaczyli przy tym, że nie mają pretensji do właścicieli lokalu. Ich zdaniem ryba była bardzo dobrej jakości, a głównym powodem wysokich rachunków są stale rosnące ceny surowca. Jak dodali, nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie sytuacja miała się poprawić.

Kontrole IJHARS w nadmorskich smażalniach. Masowe nieprawidłowości

Choć temat "paragonów grozy" nad morzem powraca każdego lata, wyniki kontroli przeprowadzonych przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych pokazują, że problem jest znacznie szerszy. Inspektorzy sprawdzili 50 restauracji i smażalni serwujących ryby nad Bałtykiem. Uchybienia wykryto w 38 z nich, czyli aż w 76% skontrolowanych lokali.

Podczas kontroli oceniano jakość ryb, ich skład oraz sposób oznakowania. Same produkty nie budziły zastrzeżeń pod względem smaku czy wyglądu, jednak badania laboratoryjne wykazały już konkretne nieprawidłowości.

Jak informuje „WP”, w ośmiu przypadkach stwierdzono tzw. podmianę asortymentową. W praktyce oznaczało to, że klienci otrzymywali inną rybę niż ta, którą zamawiali z menu. Inspektorzy ujawnili między innymi sprzedaż soli jako limandy żółtopłetwej. Zdarzały się również sytuacje, w których zamiast dorsza atlantyckiego lub morszczuka argentyńskiego podawano znacznie tańszego czarniaka, określanego także jako dorsz czarny.

Wyniki kontroli w smażalniach. Braki w menu i złe oznakowanie

Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło jednak sposobu oznaczania oferowanych dań. Błędy stwierdzono w 79 spośród 118 skontrolowanych partii, czyli w prawie 67%. W wielu restauracjach brakowało pełnych informacji o składzie potraw, w tym wykazu alergenów, a także składników wykorzystanych do przygotowania panierki. Inspektorzy zwracali również uwagę na nieprecyzyjne nazewnictwo ryb. W menu często pojawiał się po prostu „dorsz”, mimo że w rzeczywistości serwowano czarniaka lub dorsza czarnego, co mogło wprowadzać klientów w błąd.

Kontrolerzy wykazali ponadto brak informacji o sposobie przygotowania ryby, rodzaju porcji oraz rozbieżności dotyczące deklarowanej masy. W części lokali nie informowano również jednoznacznie, że oferowane danie stanowi zestaw z dodatkami. W związku z wykrytymi nieprawidłowościami IJHARS zastosowała wobec przedsiębiorców sankcje przewidziane w obowiązujących przepisach.

Pożegnanie Aleksandry Mirosław na krakowskim Rynku
Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Źródło: Kosmiczne ceny i oszustwa w nadmorskich smażalniach? Wyniki kontroli przerażają