- Reprezentacja Hiszpanii, wygrywając z Argentyną w dogrywce, powróciła na szczyt po 16 latach przerwy, sięgając po tytuł mistrza świata.
- Obrońcy tytułu zaprezentowali w finale brutalny styl gry, co wywołało falę krytyki wśród kibiców i ekspertów.
- Bezpośrednio po zakończeniu spotkania na murawie wybuchły ostre starcia, a głównym prowodyrem okazał się argentyński zawodnik Leandro Paredes.
Awantura po meczu Hiszpania - Argentyna w finale mistrzostw świata
Mecz o tytuł mistrzowski zapowiadał się jako wielkie sportowe widowisko, jednak od samego początku Argentyńczycy skupili się głównie na rozbijaniu ataków i faulowaniu rywali. Słoweński arbiter, Slavko Vincić, miał ogromne problemy z zapanowaniem nad boiskowymi wydarzeniami. W końcówce regulaminowego czasu gry z boiska usunięty został Enzo Fernandez, który obejrzał drugą żółtą kartkę. Gra w osłabieniu okazała się dla obrońców tytułu zgubna. W 106. minucie decydujący cios zadał Ferran Torres, zapewniając Hiszpanii drugie w historii mistrzostwo świata. Jednak zamiast celebracji, po ostatnim gwizdku na murawie wybuchły zamieszki.
Liga Narodów siatkarzy. Kto zagra z Polakami w turnieju finałowym?
Zaraz po zakończeniu spotkania, na środku boiska zawodnicy obu drużyn skoczyli sobie do gardeł. O incydencie wspominał relacjonujący spotkanie Mateusz Borek, a zapisy wideo potwierdziły doniesienia o skandalicznym zachowaniu. Na pierwszy plan wysunął się Leandro Paredes, który już wcześniej ostro faulował, a po meczu wdał się w fizyczną konfrontację z Erikiem Garcią i Gavim, atakując ich w agresywny sposób.
Sytuację ostro ocenił dziennikarz Tancredi Palmeri, którego opinię podziela wielu fanów. Nagrania z pomeczowych starć obiegły media społecznościowe, kładąc się cieniem na sportowym aspekcie finału. Trener Argentyny, Lionel Scaloni, próbował opanować chaos i odciągnąć swoich podopiecznych od zawodników z Półwyspu Iberyjskiego. Ostatecznie się to udało, a w trakcie późniejszej ceremonii finałowej zawodnicy obu drużyn nie żywili już do siebie urazy.