Spis treści
Śmierć Stanisława Janickiego. Nie żyje legendarny krytyk filmowy
W poniedziałek przed południem w przestrzeni medialnej pojawiła się smutna informacja o odejściu wybitnego eksperta od polskiej kinematografii. Zgon Stanisława Janickiego został oficjalnie potwierdzony przez serwis Filmpolski.pl, co szybko wywołało lawinę pożegnalnych komentarzy w sieci.
Zaryzykujemy tezę, że duża większość z nas wiele zawdzięcza Stanisławowi Janickiemu. Wprowadzał miliony telewidzów w świat kina i najważniejszych jego twórców. W swoim autorskim programie "W starym kinie", emitowanym w latach 1967-1999, w niezwykle zajmujący sposób, z wielką kulturą i elokwencją opowiadał o dziełach, które w momencie wejścia na ekrany cieszyły się sporą popularnością, a po latach coraz większym uznaniem. Odkrywał tajemnice ich powstawania, przytaczał najważniejsze informacje dotyczące ich gwiazd, w tym wszystkim zaś kreślił historyczne i społeczne tło - przekazano na stronie portalu.
Przyszły badacz kina przyszedł na świat 11 listopada 1933 roku w Czechowicach, a edukację wyższą zwieńczył w 1955 roku, zyskując dyplom ze specjalizacji filmowej na warszawskim Wydziale Dziennikarstwa. Przez ponad dekadę, od 1959 roku, pracował w redakcji popularnego miesięcznika „Film”, by później przenieść się do magazynu „Kino”, wyrastając z czasem na czołowego popularyzatora X muzy w całym kraju.
Zobacz również: Łatwogang zbiera miliony na leczenie Wojtusia. Rodzice dowiedzieli się przez przypadek!
Kariera Stanisława Janickiego. Gospodarz programu „W starym kinie”
Największą rozpoznawalność w Polsce zagwarantowała mu realizacja kultowej dziś audycji telewizyjnej „W starym kinie”. Ponadto przez dwie dekady współpracował z rozgłośnią RMF Classic, gdzie jako autor formatu „ODEON” przeprowadzał wywiady zarówno z weteranami polskiej kinematografii, jak i zupełnie nowymi postaciami w branży.
Informacja o jego odejściu wywołała ogromny smutek w całym środowisku, a wielu recenzentów otwarcie przyznaje, że to jego audycje zaszczepiły w nich pasję do srebrnego ekranu. Sam dziennikarz wspominał niegdyś na falach RMF Classic, że jego własna wielka fascynacja filmem narodziła się w dzieciństwie, dokładnie po obejrzeniu animacji „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”.
Zmarł Stanisław Janicki. Gdybym miała wskazać osobę, która sprawiła, że zajmuję się tym, czym się zajmuję, to byłby to na pewno Pan Stanisław i W starym kinie, które jako dziecko oglądałam regularnie. Wielu wspaniałych filmów po tamtej stronie, Panie Stanisławie. I dziękuję za wszystkie Pana filmowe gawędy. Smutno - napisała dziennikarka Dagmara Romanowska.