Netflix ogłupia widzów. "To wpłynie na sposób, w jaki kręcimy filmy"

2026-01-19 13:20

O tym, że Netflix wymusza na twórcach pisanie scenariuszy w taki sposób, by przeciętny widz siedzący z nosem w telefonie potrafił nadążyć za fabułą, mówiło się już od dawna. Ale dotąd żadne duże nazwisko związane z produkcją streamera nie odważyło się tego oficjalnie potwierdzić. Matt Damon się jednak nie cackał.

Netflix ogłupia widzów. Matt Damon i Ben Affleck ostro o strategii streamera

i

Autor: Netflix/ Materiały prasowe

Z pewnością zauważyliście, że fabuła filmów i seriali Netflixa stała się w ostatnich latach (z nielicznymi wyjątkami) coraz prostsza i jakaś taka... płytka. Zjawisko to dotknęło nawet flagowy serial króla streamingu, "Stranger Things", w którym to bohaterowie w każdym odcinku powtarzali co, jak i dlaczego zamierzają zrobić, zupełnie tak, jakbyśmy my, widzowie, przed telewizorami nie potrafili zrozumieć i zapamiętać snutej tu opowieści. W kuluarach mówiło się o tym, że twórcy otrzymują odgórne wytyczne, by fabuła była prosta i łatwa do śledzenia, a scenariusz zakładał ciągłe tłumaczenie wydarzeń tak, by widz scrollujący w trakcie seansu TikToka mógł bez problemu nadążać. Ile jest w tym prawdy? Okazuje się, że wiele, co potwierdził właśnie Matt Damon.

Matt Damon i Ben Affleck uderzają w Netflixa

Matt Damon i Ben Affleck promują obecnie swój najnowszy film, "Łup" od Netflixa, i z tej okazji gościli w podcaście "Joe Rogan Experience". Jako że nie są już nuworyszami, tylko starymi hollywoodzkimi wyjadaczami z ugruntowaną pozycją, w wywiadach mogą pozwolić sobie na znacznie więcej niż przeciętne gwiazdy Netflixa. Na przykład na otwartą krytykę działań streamera.

To serial Netflixa czy HBO?
Pytanie 1 z 14
Ten kadr pochodzi z serialu...
Ten kadr pochodzi z serialu...

Matt Damon porównał seans filmowy w kinie do tego streamingowego, w domowym zaciszu. Zwrócił przy tym uwagę na masę "rozpraszaczy", które zaburzają immersję - rozmowy domowników, szczekającego psa itd. "Mówimy o zupełnie innym poziomie uwagi, jaką jesteś w stanie zaoferować" - rzekł. Następnie przeszedł do clue wypowiedzi - streamingi rujnują to, jak obecnie tworzy się kino, bo taki Netflix, zamiast produkować filmy i seriale, które przykują widzów do ekranów, pogarsza sprawę wymuszając na twórcach produkowanie treści "do kotleta", które nie wymagają stałej uwagi, by być na bieżąco z fabułą. Co więcej, filmy i seriale zaczynają przypominać filmiki na TikToku - jeśli nie zacznie się od "wielkiego wow", to, zdaniem włodarzy Netflixa, widz daną produkcję zwyczajnie wyłączy.

Standardowy sposób kręcenia filmu akcji polegał na tym, że zazwyczaj miałeś trzy duże sekwencje. Jedną w pierwszym akcie, jedną w drugim, jedną w trzecim — i tę główną z eksplozjami, na którą wydajesz większość pieniędzy w trzecim akcie. To był twój swoisty finał. Teraz Netflix podchodzi do tego w stylu: "Czy możemy dać jakąś wielką sekwencję w ciągu pierwszych pięciu minut? Chcemy, żeby ludzie się wkręcili. I byłoby dobrze, gdybyś powtórzył zarys fabuły trzy lub cztery razy w dialogach, bo ludzie siedzą na telefonach w trakcie seansu". To naprawdę zaczyna wpływać na sposób, w jaki kręcimy filmy - stwierdził Matt Damon.

Następnie wywiązał się ciekawy dialog pomiędzy Mattem Damonem, a Benem Affleckiem, gdy ten drugi powołał się na serial "Dojrzewanie", który w ubiegłym roku bił rekordy popularności w Netflixie. "Nie robili żadnej z tych głupot i serial był świetny" - stwierdził. Damon odrzekł, iż jego zdaniem był to wyjątek od reguły, aczkolwiek ma nadzieję, że się myli. Affleck skwitował to krótkim: "Chciałem tylko podkreślić, że nie trzeba bawić się w takie głupie zagrywki, by przyciągnąć widzów".

Netflix ogłupia swoich widzów

Choć nadzieja umiera ostatnia, ta Matta Damona wydaje się być płonna. Gołym okiem widać coraz boleśniejszą prostotę w scenariuszach produkcji Netflixa, który w istocie dostosowuje swój kontent (bo w wielu przypadkach trudno nazwać to sztuką filmową) pod rozproszonych widzów. Tym samym nie tylko psuje branżę, co dokłada swoją cegiełkę do i tak palącego problemu zrodzonego przez media społecznościowe - braku koncentracji, problemów z uwagą i stałą potrzebą nowej dawki bodźców i endorfin wśród widzów. Jak tak dalej pójdzie to subskrybenci Netflixa zaczną zatracać umiejętność samodzielnego myślenia, łącznie wątków, wysnuwania wniosków i zwyczajnego skupienia swej uwagi na tym, co dzieje się na ekranie na czas dłuższy niż dwie minuty.

"Bridgertonowie": rozmawiamy z gwiazdami hitu Netflixa | WYWIAD
Źródło: Netflix ogłupia widzów. "To wpłynie na sposób, w jaki kręcimy filmy"