Zak Starkey (eks-The Who) wskazał rockowy album wszech czasów. To klasyk z lat siedemdziesiątych!
Zak Starkey to brytyjski perkusista (syn słynnego Ringo Starra z The Beatles), który znany jest przede wszystkim z wieloletniej współpracy z zespołem The Who. Ta przygoda zakończyła się, dość burzliwie, w 2025. W przeszłości Starkey grał także w Oasis (w latach 2004-2009; wziął nawet udział w nagraniu dwóch albumów).
Nie tak dawno, perkusista – w rozmowie dla Classic Album Review – opowiedział szerzej o płycie, którą uważa za najlepszą w historii rocka.
Wskazał on na ikoniczny album, a mianowicie Never Mind the Bollocks, Here’s the Sex Pistols, debiut Sex Pistols z 1977. To właśnie na tym krążku znalazły się takie utwory, jak m.in. Anarchy in the U.K., God Save the Queen, Pretty Vacant czy Holidays in the Sun.
– "Never Mind the Bollocks" to moja ulubiona płyta wszech czasów. Jest fantastyczna. Zawsze taka będzie. To ze względu na muzykę, ale przede wszystkim z powodu warstwy tekstowej. Teksty nie są tu moralizatorskie. Uważam, że służą radą – powiedział Starkey.
Perkusista porównał też słuchanie tej płyty do... wizyty u terapeuty. – John Lydon nie prawił morałów. On był zajebiście bystrym gościem. Te teksty są dla mnie niczym rozmowa z terapeutą. Rozejrzyj się wokół, przyjrzyj się sobie, co myślisz, co zamierzasz z tym zrobić? W przeciwieństwie do niektórych innych zespołów z tamtego okresu, które wciąż lubię, a które brzmiały trochę jak: "Chrzanić Partię Pracy!" – podsumował były członek formacji The Who, w której grał przez prawie trzy dekady.
Mógł w przeszłości grać w Black Sabbath. Perkusista otrzymał maila od Sharon Osbourne
Zak Starkey ujawnił niedawno szokującą informację: w przeszłości odrzucił propozycję dołączenia do legendarnej formacji Black Sabbath. Muzyk otrzymał maila od Sharon Osbourne. Miało to miejsce w 2012, jeszcze przed nagraniem albumu 13 (2013). Odrzucił jednak tę ofertę z powodu wcześniejszych zobowiązań z zespołem The Who. Na albumie 13 zagrał natomiast Brad Wilk, znany z Rage Against the Machine. Z grupą koncertował natomiast Tommy Clufetos.
– Żałuję kilku rzeczy – i to jest jedna z nich. Ozzy zawsze będzie jednym z największych, naturalnych i genialnych wokalistów wszech czasów. Przesyłam dużo miłości i siły jego rodzinie w tym smutnym czasie. Jeśli nie znasz płyty "Never Say Die" – posłuchaj jej, jest odlotowa – napisał Starkey na swoim Instagramie. W ten właśnie sposób pożegnał Osbourne'a, który zmarł 22 lipca 2025 w wieku 76 lat.