Wracają po ponad dekadzie milczenia. Alabama Shakes na nowo definiują swoje brzmienie

To wiadomość, na którą ich fani czekali ponad dekadę! Zespół Alabama Shakes przerywa milczenie i powraca z nowym albumem „I Must Be Dreaming”. To jednak nie jest próba odtworzenia dawnych sukcesów, a zupełnie nowy rozdział, w którym psychodeliczne brzmienia uzupełniają tak zaskakujące instrumenty jak flet, klawesyn i sitar.

Brittany Howard i członkowie Alabama Shakes na tle błękitnego nieba. O nowej płycie zespołu przeczytasz na EskaRock.
Autor: BobbiRich mamahotdog/ Materiały prasowe

Fani czekali na to ponad dekadę! Alabama Shakes wracają z nową płytą

To informacja, na którą fani rocka i soulu czekali od lat. Po ponad dekadzie milczenia zespół Alabama Shakes powraca z nowym albumem zatytułowanym „I Must Be Dreaming”. To nie jest jednak próba odtworzenia dawnych sukcesów, a zupełnie nowy rozdział w historii grupy, która na nowo definiuje swoje charakterystyczne brzmienie.

Na nowej płycie muzycy łączą to, za co pokochali ich słuchacze – alternatywny rock, blues i soul – z nową, zaskakującą energią. Materiał opowiada o potrzebie zmian i świecie, który coraz głośniej domaga się uzdrowienia. Jak przyznają artyści, najlepszym lekarstwem może być właśnie muzyka.

Muzyka rockowa lat 90-tych - zagranica. Kultowe krążki z tego okresu

Brittany Howard: „Świat jest teraz tak cholernie szalony”

Sam tytuł albumu, „I Must Be Dreaming”, ma podwójne znaczenie, które wprost odnosi się do sprzeczności współczesnego świata. Opowiedziała o tym wokalistka grupy, Brittany Howard.

Może wyrażać coś jak: „Chyba śnię, bo świat jest teraz tak cholernie szalony”, ale także: „Chyba śnię, bo świat jest niewiarygodnie piękny”. Jedno i drugie może jednocześnie być prawdą – wyjaśnia artystka.

Na nowej płycie zespół porusza tematy miłości, śmiertelności i ludzkiej bliskości, ubierając je w bogate, psychodeliczne brzmienia. To dowód, że grupa nie boi się eksperymentować i poszerzać swoich muzycznych horyzontów.

Kulisy powrotu Alabama Shakes

Prace nad nowym materiałem rozpoczęły się po ponownym spotkaniu zespołu pod koniec 2024 roku. W studiu w Nashville do Brittany Howard, Heatha Fogga i Zaca Cockrella dołączył sześciokrotny laureat nagrody Grammy, producent Shawn Everett. Jak podkreślają członkowie grupy, otwarte podejście do procesu twórczego pozwoliło im na nowo odkryć chemię, która uczyniła ich jednym z najbardziej wyjątkowych zespołów ostatnich lat.

Muzycy postanowili pójść o krok dalej, sięgając po instrumenty takie jak flet, klawesyn czy sitar. Wzbogacili też brzmienie o rozbudowane, wielowarstwowe harmonie wokalne, co nadało całości zupełnie nowego wymiaru. Materiał nagrywano w legendarnych Sound Emporium Studios i Blackbird Studio.

„Ta piosenka jest o trzymaniu się nadziei”

Jednym z kluczowych utworów na płycie jest „I Feel Hope Coming”, który najlepiej oddaje ducha całego albumu. To delikatne, ale jednocześnie mobilizujące wezwanie do przeciwstawienia się systemom odczłowieczającym społeczeństwo.

To młodsze pokolenie napawa mnie nadzieją, ponieważ potrafi przejrzeć na wylot wszystkie polityczne kłamstwa. Ta piosenka jest o trzymaniu się tej nadziei i odmowie poddania się – mówi Brittany Howard.

Radości z powstania utworu nie kryje też gitarzysta, Heath Fogg. – Naprawdę się cieszę, że ta piosenka istnieje. Powstała w tak radosnym momencie współpracy i jest przykładem wszystkiego, co kocham w tym, że ten zespół narodził się na nowo – dodaje.

Premierę albumu „I Must Be Dreaming” poprzedziły utwory „Garden”, „I Feel Hope Coming”, „Another Life” i „American Dream”, które stopniowo odkrywały emocjonalną głębię i nowe, rozbudowane brzmienie zespołu.