Gitarzysta Def Leppard szczery do bólu. "Ten człowiek w 99 proc. odpowiadał za nasz sukces"
Grupa Def Leppard powstała w drugiej połowie lat siedemdziesiątych w angielskim Sheffield. Największe sukcesy ta formacja odnosiła w kolejnej dekadzie. A to za sprawą płyt Pyromania i Hysteria, które znakomicie się sprzedawały, dzięki megaprzebojowym singlom. Wystarczy wspomnieć takie tytuły, jak m.in. Photograph, Pour Some Sugar on Me, Love Bites czy Animal.
Gitarzysta formacji, Phil Collen, wyznał w jednym z najnowszych wywiadów, że tego wszystkiego nie byłoby, gdyby nie jedna osoba.
Muzyk miał na myśli producenta Roberta Johna "Mutt" Lange’a. To absolutna legenda przemysłu muzycznego. Przypomnijmy, że przed nawiązaniem współpracy z Def Leppard pracował z AC/DC przy dwóch słynnych płytach: Highway To Hell oraz Back In Black. Collen wyznał, że wkład producenta był wręcz trudny do przecenienia.
Odpowiadał za nasz sukces pewnie w 99 procentach. Nauczył nas wszystkiego: jak śpiewać i jak grać na gitarze. Śpiewa w tle w każdej piosence, jaką z nim zrobiliśmy. Ma najlepszy głos z nas wszystkich razem wziętych. Słychać go w "Highway to Hell" AC/DC, u Bryana Adamsa, Shanii Twain, Foreigner i The Cars. No i oczywiście u nas. On ma po prostu genialny głos. To jest coś niesamowitego – powiedział gitarzysta Def Leppard w audycji Meltdown na antenie stacji WRIF.
Nowy studyjny album Def Leppard na horyzoncie
Brytyjska formacja nie zamierza zwalniać tempa. Już od jakiegoś czasu wiadomo, że muzycy pracują nad premierowym materiałem.
– Mamy już napisanych ok. 17-18 utworów, więc w zasadzie mamy prawie dwa albumy. Wciąż decydujemy, które piosenki trafią na, nazwijmy to, pierwszy krążek. Planujemy jego premierę na początek 2027 – powiedział Joe Elliott, wokalista Def Leppard, w wywiadzie dla France 24. Przypomnijmy, że na ten moment studyjną dyskografię grupy zamyka Diamond Star Halos, który ukazał się na rynku w 2022.