Phil Campbell był jednym z najbardziej rozpoznawalnych gitarzystów, szczególnie kojarzonych z brzmieniem 'New Wave of British Heavy Metal'. Powszechne uznanie zyskał w 1984, kiedy to dołączył do składu zespołu Motörhead. Campbell pozostawał jego częścią do samego, tj. do 2015 roku, kiedy to w wyniku choroby nowotworowej zmarł frontman, Lemmy Kilmister.
Po zakończeniu działalności przez Motörhead Campbell połączył siły ze swoimi synami, z którymi działał w ramach formacji Phil Campbell and the Bastard Sons. Grupa zagrała nawet w grudniu ubiegłego roku w Polsce dwa koncerty: w Poznaniu i w Warszawie.
Niestety, zaledwie trzy miesiące po wizycie nad Wisłą świat obiegła informacja o śmierci gitarzysty. Przekazali ją jego synowie informując, że Campbell w ostatnim czasie przebywał w szpitalu, przeszedł operację, która jednak zakończyła się niepowodzeniem. Muzyk zmarł w wyniku komplikacji po zabiegu 13 marca b.r
Co dalej z The Bastard Sons?
Od tamtej chwili synowie zmarłego gitarzysty nie zabierali głosu w sprawie przyszłości formacji - aż do teraz. W piątek 17 kwietnia na kontach formacji w portalach społecznościowych pojawił się wpis, w którym muzycy wprost napisali, że będą kontynuować działalność. Ta odbywać się będzie już pod szyldem Bastard Sons, a wszystkie najbliższe zaplanowane koncerty pomyślane zostały w myśl inicjatywy 'In Loving Memory of Phil Campbell".
Wyjątkowo na tle nadchodzących pokazów wyróżniają się dwa, mianowicie te zaplanowane w ramach Hella Rock Festival oraz jeden szczególny, który odbędzie się w Chepstow Castle 22 sierpnia - obydwa będą poświęcone pamięci Campbella. W Chepstow Castle poza synami gitarzysty pojawią się goście specjalni, którzy oddadzą hołd zmarłemu.
Co ciekawe, Bastard Sons z hołdem dla Phila Campbella zawitają także do Polski! Grupa zagra już 28 lipca na warszawskim Torwarze jako support przed nadchodzącym koncertem Judas Priest.