Reżyser biografii Michaela Jacksona BRONI zmarłego muzyka! "Ludzie wiele zrobią dla pieniędzy"

2026-04-23 13:04

Niemal cały świat żyje dziś jedną z najbardziej wyczekiwanych premier filmowych - przynajmniej dla fanów i fanek muzyki - ostatnich lat. Mowa o produkcji biograficznej, opartej na życiu i karierze (a na pewno pewnych jego wątkach) Michaela Jacksona. W projekcie zabrakło jednak tematu, który położył się cieniem na całej legendzie "Króla Popu". Tak odnosi się do tego reżyser.

Michael film

i

Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

Tak naprawdę już od chwili śmierci Michaela Jacksona w przestrzeni publicznej pojawił się temat filmu o z pewnością niezwykle imponującej karierze i burzliwym życiu "Króla Popu". Kwestia ta ucichła, by powrócić w 2019 roku, po kolosalnym sukcesie filmu Bohemian Rhapsody, po którym nastąpił wielki boom na produkcje biograficzne o największych gwiazdach muzyki.

Te udają się raz lepiej - patrz Rocketman Eltonie Johnie, w którym to sam artysta nie bał się poruszać trudnych i wstydliwych wydarzeń ze swojego życia - oraz gorzej. Niestety, wiele wskazuje na to, że mający w końcu swoją premierę w kwietniu 2026 roku Michael należy do tej drugiej grupy. Zdaniem większości krytyków z całego świata, film jest de facto laurką dla "Króla Popu", zupełnie pomijając przy tym trudne i przy tym kluczowe momenty jego życia i kariery.

Ku zaskoczeniu wielu i wiele, w filmie nie pojawia się wątek oskarżeń artysty o molestowanie nieletnich. Przypominamy, że te obiegły świat po raz pierwszy publicznie już w 1993 roku za sprawą ojca Jordana Chandlera. Ostatecznie muzyk zawarł z rodziną chłopca opiewającą na wiele milionów ugodę. W kolejnej dekadzie zaś Michael Jackson stanął przed sądem w innej sprawie o molestowanie, został jednak uniewinniony od wszelkich oskarżeń.

Jeszcze w ubiegłym roku mówiło się jednak o tym, że ten trudny temat oskarżeń z 1993 roku pojawi się filmie. Na początku 2025 roku media informowały jednak, że w produkcji musiały zostać dokonane zmiany, a to ze względu na poważne przeoczenie jej twórców. Okazało się, że Ci nie zwrócili uwagę na umowę, jaką Michael Jackson zawarł lata temu z rodzicami Jordana Chandlera, na mocy której wątek, dotyczący chłopca miał nigdy nie zostać włączony w potencjalną filmową opowieść o muzyku. Z bliżej niejasnych powodów odpowiadający za produkcję nie dotarli do tych dokumentów, a fakt ten wymagał od nich wznowienia zdjęć i naniesienia zmian w niezwykle znaczącej części filmu, co przełożyło się na opóźnienie jego premiery.

Wywiad z Sierockim o Jacksonie

Reżyser biografii o Michaelu Jacksonie zaskakująco o oskarżeniach wobec muzyka

Za kamerą filmu Michael stanął znany m.in. z wyreżyserowania produkcji Dzień próby Antoine Fuqua. Jeszcze przed premierą najnowszego projektu udzielił on wywiadu dla "The New Yorkera", w którym odniósł się do tematu oskarżeń, wysuwanych wobec Jacksona tak za jego życia, jak i po śmierci.

Fuqua stwierdził w rozmowie, że nie jest przekonany co do prawdziwości oskarżeń, jakie padały wobec "Króla Popu". Filmowiec wspomniał w tym kontekście o kwestii rasy i o tym, że zawsze nabiera podejrzliwości, gdy mowa jest o osobach czarnoskórych, gdyż jego zdaniem, duży wpływ wciąż odgrywa w tym rasizm. Dodał on, że oczywiście nie zna prawdy co do przebiegu wydarzeń, uważa jednak, że "ludzie są w stanie wiele zrobić dla pieniędzy". Fuqua ma wyjątkowo złe zdanie o ojcu wspomnianego wyżej Jordana Chandlera, wspominając o istniejącym nagraniu, na którym ten groził, że pogrąży Jacksona za wszelką cenę.