Phil Collins - 5 ciekawostek o albumie “Face Value” na 45-lecie | Jak dziś rockuje?

2026-02-12 15:26

W początkach lat 80. Phil Collins był już bardzo dobrze znany na świecie jako głos i perkusista zespołu Genesis. Formacja miała na koncie kilka przebojów i świetnie przyjętych płyt, gdy jej frontman zdecydował się wystartować z karierą solową. Nie da się temu zaprzeczyć - to z pewnością jeden z debiutów wszech czasów!

Grupa Genesis weszła w nową dekadę lat 80. mocno. Formacja wydała swój dziesiąty studyjny album, zatytułowany Duke. Ukazał się on dwa lata po poprzednim, a przerwa ta spowodowana była chęcią ratowania przez wokalistę i perkusistę zespołu Phila Collinsa swojego małżeństwa z Andreą Bertorelli. Zamiary te nie powiodły się jednak, a przechodzący przez rozwód bębniarz wrócił do Wielkiej Brytanii, gdzie przelał towarzyszące mu emocje i uczucia na muzykę.

Płyta Duke to jednak nie jedyny projekt, nad którym w ramach odskoczni od rozstania pracował Collins. Szybko zrozumiał on, że to, co czuje nijak pasuje do twórczości zespołowej - stąd decyzja o wydaniu pierwszego w karierze albumu pod własnym nazwiskiem.

Najpierw był perkusistą, potem został liderem Genesis. Oto niesamowita droga Phila Collinsa. "Nikt inny nie chciał tej pracy"

Phil Collins z głębi serca

Prawidłowe prace nad autorskim debiutem perkusisty i wokalisty rozpoczęły się w sierpniu 1980 roku - choć nad materiałem pracował on już rok wcześniej. Za główne miejsce nagrań posłużyło londyńskie studio The Town House, choć sporo czasu Collins spędzał w swoim domu, do komponowania wykorzystując tylko syntezator, fortepian i zestaw do produkcji. 

Artysta podpisał kontrakt z wytwórnią Virgin Records i latem wszedł do The Town House. Muzyk uznał, że samodzielnie podejmie się produkcji płyty, zaprosił jednak do współpracy w tej materii dobrze już sobie znanego Hugh Padghama. Sam zainteresowany chciał na wydawnictwie zrobić coś nowego, stąd decyzja o wykorzystaniu podczas nagrań automatów perkusyjnych, a nie tylko "żywych bębnów" - co wzbudziło pewne kontrowersje. Collins sam inspirował się własnym kolegą po fachu, który nie bał się eksperymentować i świetnie na tym wychodził - on sam również tego właśnie chciał. Muzyk czerpał z różnych gatunków: od rocka przez pop, R&B i art rocka. 

Jeszcze w styczniu 1981 roku trwały prace końcowe nad płytą, choć w tym czasie do stacji radiowych wysłany został wiodący singiel z wydawnictwa. Utwór In the Air Tonight stał się szybko kolosalnym przebojem i sprawił, że świat tym bardziej wyczekiwał autorskiego debiutu Collinsa. 

Ten ostatecznie ujrzał światło dzienne 13 lutego 1981 roku i z miejsca stał się komercyjnym i krytycznym przebojem. Wydawnictwo dotarło na szczyt listy przebojów w Wielkiej Brytanii, oraz na siódme w Stanach Zjednoczonych. Nie da się ukryć - za sprawą Face Value Phil Collins z wysokiego "A" rozpoczął karierę solową - a ta tylko miała nabrać rozpędu.

Co skrywa słynne wydawnictwo? Sprawdź w galerii!