Sepultura przygotowuje się do ostatniego koncertu w historii. Występ odbędzie się jednak w mniejszym obiekcie
Pożegnalna trasa koncertowa brazylijskiej Sepultury powoli zbliża się do końca. Przypomnijmy, że rozpoczęła się ona w marcu 2024 roku. Przez ponad dwa lata muzycy legendarnej grupy intensywnie koncertowali na całym świecie. Ostatni występ w karierze Sepultury został już jakiś czas temu oficjalnie ogłoszony. Miał się on odbyć 7 listopada 2026 roku na stadionie Mercado Livre Arena Pacaembu w São Paulo mogącym pomieścić ok. 26 tys. widzów.
Miejsce koncertu zostało jednak zmienione. Agencja Live Nation Brasil wydała w tym temacie komunikat. Występ przeniesiono jednak do kameralnej Suhai Music Hall, która mieści nieco ponad 9 tys. osób. To najwyraźniej oznacza, że sprzedaż biletów zdecydowanie nie szła tak, jak pierwotnie zakładano. Organizatorzy przekazali, że zakupione wejściówki zachowują ważność, a osoby, którym nowa lokalizacja nie odpowiada, mogą ubiegać się o zwrot pieniędzy.
Pożegnanie muzyków Sepultury z fanami w São Paulo będzie wyjątkowym wydarzeniem. U boku grupy wystąpią m.in. Metal Allegiance (z udziałem Mike’a Portnoya, Chucka Billy’ego czy Aleksa Skolnicka), Krisiun oraz Sacred Reich. Na scenie pojawią się także byli członkowie i muzycy związani z historią zespołu, w tym Jean Dolabella oraz Jairo Guedz. Czy w pokazie wezmą udział założyciele Sepultury, bracia Max i Igor Cavalera? Wygląda na to, że raczej do tego nie dojdzie.
To gitarzysta Andreas Kisser zaproponował trasę pożegnalną Sepultury. "Myślę, że podjęliśmy właściwą decyzję"
Wokalista Derrick Green – w najnowszym wywiadzie – jednoznacznie potwierdził, że zespół nie zamierza zmieniać zdania i zakończy karierę po wspomnianym koncercie w Brazylii. Frontman Sepultury wyjaśnił, że pomysł zakończenia działalności wyszedł od gitarzysty Andreasa Kissera.
– Cała ta trasa przerodziła się w coś większego niż wcześniej przypuszczaliśmy. Szczerze mówiąc, przez to, jak dobrze wszystko idzie i jak wielu fanów towarzyszących nam od lat przychodzi na koncerty, odejście staje się trudniejsze. Ale to wspaniałe, wręcz niesamowite uczucie, gdy ludzie podchodzą i mówią: "Nie przestawajcie, grajcie dalej". Myślę jednak, że podjęliśmy właściwą decyzję, by zejść ze sceny właśnie w tym momencie. Taka kontrola nad własnym losem to wyjątkowa okazja i właśnie z niej korzystamy – podsumował wokalista w wywiadzie dla TotalRock.