Na koncertach GHOST "coś się wydarzyło". Liczba fanów wzrosła ponad dwukrotnie!

Od czasu pandemicznego zamknięcia rockowe kapele nie dość, że nadrobiły stracony czas, to wygląda na to, że powiększają publiczność. Szwedzki Ghost, który od pewnego czasu święcił tryumfy w Europie, ruszył na podbój USA i wrócił z tarczą!

Ghost
Autor: Karol Makurat/ Reporter

Sceny rockowa i metalowa USA i Europy rzadko się mieszają. To prawda, że największe grupy potrafią zawojować oba rynki, jednak są to bardzo odmienne kulturowo miejsca i przekłada się to na upodobania publiczności. Kiedy The Beatles zdobyli serca Amerykanów mówiono o "brytyjskiej inwazji", na Stary Kontynent także nie trafia wszystko, co w USA jest w tym momencie modne. Zatem każda próba przebicia się międzykontynentalnego obarczona jest ogromnym ryzykiem.

Polacy też przecież próbowali nie raz i nie dwa. Wystarczy wspomnieć Lady Pank i ich amerykańską przygodę, która niestety okazała się niewypałem. W przyszłym roku polski Riverside rusza za Ocean, najpierw grając na północy, a potem w Ameryce Łacińskiej. Trzymamy kciuki!

Tymczasem lider Ghost, Tobias Forge, w rozmowie z Metal Hammerem opowiedział o tym jak rozwinął się jego zespół w ciągu ostatnich lat. Mimo ciosu, jakim dla kżdego koncertującego artysty była pandemia, nie tylko odrobili straty, ale i przeskoczyli swoją własną poprzeczkę. Na koncercie w Detroit, gdzie podczas poprzedniej trasy mieli 4 tysiące fanów pod sceną tym razem doliczyli się 10 tysięcy.

- Podczas ostatniej trasy coś się wydarzyło – mówi Forge – Jest znacznie więcej dzieciaków na koncertach. Wszędzie podwajamy liczbę fanów.

Czy to kwestia bukowania większych hal? A może po prostu fani rocka zdążyli odchować potomstwo i zabierają je na koncerty? Koncerty Ghost to oprócz muzyki bardzo bogata oprawa z tancerzami i skomplikowaną sceniczną techniką, co z pewnością przyciąga fanów kochających wielkie widowiska. KISS, Rammstein, Slipknot i wielu innych doskonale rozumieją ten rynkowy trend. Gra o wysoką stawkę to także spore ryzyko.

- Otworzyliśmy puszkę Pandory dodając te wszystkie elementy przedstawienia, które tak wielu ludzi (w tym i ja sam) byli przekonani, że będą doskonałe przez cały czas – tłumaczy Forge – To jest dość skomplikowane, ponieważ tancerze to tak jakby dodanie kolejnych członków zespołu. To osobna grupa ludzi, która musi trenować, być w formie, podróżować i jeść. Wciąż pojawiają się problemy z budżetem. Każdy fajny pomysł, na który wpadniesz, kosztuje. Musisz wybrać.

Wygląda jednak na to, że taktyka objęta przez lidera Ghost się sprawdza. Wielkie koncerty z bogatą oprawą, na wielkich halach, przyciągają tłumy i choć wymagają dużego ryzyka finansowego, przynoszą równie wielkie zyski. A pomyśleć tylko, że jeszcze w 2016 i 2017 roku Ghost występował na scenie warszawskiego klubu Stodoła, a choć publiczności nie brakowało, nikt nie spodziewał się, że grupa tak szybko osiągnie szczyty popularności.

Wielkie koncerty to także nieustający wyścig zbrojeń między zespołami. Dogonić i przebić taką konkurencję jak wspomniany Rammstein czy Kiss nie jest łatwo. Póki co jednak Ghost zdaje się być na fali wznoszącej, więc możemy się spodziewać najbardziej niespodziewanego.

Till Lindemann - 6 najlepszych solowych numerów artysty / Eska ROCK