Choć pierwszym basistą Metalliki był niejaki Ron McGovney, to zespół ostatecznie połączył siły z Cliffem Burtonem, którego grą, jeszcze jako członka grupy Trauma, się zachwyciła. Już jako muzyk formacji wziął on udział w nagraniach jej kultowego dziś debiutu Kill 'Em All - oraz kolejnych dwóch wydawnictw: Ride the Lightning oraz Master of Puppets z 1986 roku.
Niestety, zaledwie pół roku po premierze wydawnictwa, które ugruntowało pozycję Metalliki jako grupy kluczowej w brzmieniu metalu, doszło do tragicznego wypadku autokaru koncertowego ze skutkiem śmiertelnym. To w jego wyniku 27 września 1986 roku, w wieku zaledwie 24 lat, zginął właśnie Burton.
Pomimo ogromnej tragedii, jakiej doznali Lars Ulrich, James Hetfield i Kirk Hammett, zespół postanowił kontynuować dalej. Jeszcze w 1986 roku poinformowano, że jego nowy basistą został Jason Newsted. Jego debiut wydawniczy z Metalliką to EP-ka The $5.98 E.P. / $9.98 CD: Garage Days Re-Revisited z 1987 roku. Rok później światło dzienne ujrzał pełnoprawny album - ...And Justice for All, który jednak wyróżnia się tym, że bas jest na nim niemal niesłyszalny. Producent projektu, Flemming Rasmussen, w licznych wywiadach wprost mówi, że miks ten był spowodowany tym, że niecałe dwa lata po śmierci Cliffa Lars, James i Kirk wciąż nie pogodzili się tragedią z 1986 roku.
Co działo się w Metallice, gdy dołączył do niej Jason Newsted?
Opowiedział już o chorobie nowotworowej, którą zdiagnozowano u niego w ubiegłym roku, a która jest obecnie w remisji, o tym, dlaczego tak naprawdę odszedł z Metalliki - to jednak w podcaście "Let There Be Talk" teraz zaś Jason Newsted zdradził okoliczności dołączenia do zespołu w 1986 roku.
Tym razem basista zasiadł do rozmowy z Chuckiem Armstrongiem w ramach "Loudwire Nights". Jak wyznał, w chwili, gdy dowiedział się, że dołącza do Metalliki, był dosłownie najszczęśliwszą osobą na świecie. Zupełnie inne nastroje mieli wtedy jednak wciąż Ulrich, Hetfield oraz Hammett. Jason wspomina, że przyszło mu spotkać się z młodymi "najsmutniejszymi, kolektywnie przygnębionymi, przepełnionymi gniewem i udręką ludźmi... Nie mogli pojąć, co się stało. Nikt nie mógł, ale oni nie mogli szczególnie".
Newsted opowiada, że dalsza działalność Metalliki odbywała się w ekspresowym tempie, a on sam grał na wzmacniaczu, z którego wcześniej korzystał Burton zaledwie 20 dni po jego śmierci. Mówi on, że chcąc poradzić sobie z bólem cała trójka nadużywała alkoholu, próbując przy tym mocnych substancji, po które nie sięgnęła ani nigdy wcześniej - ani na szczęście później. Newsted mówi, że Lars, James i Kirk byli także niezwykle zagubieni, gdyż w pierwszych latach działalności to właśnie Cliff Burton pełnił rolę przywódcy.
Wszystko było dobrze, gdy Metallica wchodziła na scenę, za kulisami jednak miał miejsce prawdziwy dramat. Jason Newsted mówi, że uważa, że jego postawa - pełna optymizmu i siły, gdyż nie był on częścią tej tragedii bezpośrednio, bardzo pomogła temu, by Metallica poradziła sobie z żałobą.