Dziś wielu i wiele słysząc nazwę zespołu U2 z pewnością szybko pomyśli o osobie Bono. To muzyk właśnie, nazywający się tak naprawdę Paul David Hewson, od samego początku stoi na froncie formacji i jest oczywiście jej głosem.
Nie da się ukryć, że wokal Bono jest wyjątkowy, wyróżniający się. Uznaje się, że Hewson dysponuje tenorem, a skala jego głosu jest szeroka, obejmująca kilka oktaw. Sam sposób śpiewania artysty również jest jedyny w swoim rodzaju: pełen mocy, pasji oraz emocji. Dziś Bono regularnie zaliczany jest do grona najwybitniejszych wokalistów w historii muzyki. Został on umieszczony na miejscu 140. stworzonej przez magazyn "Rolling Stone" listy '200 najważniejszych wokalistów i wokalistek wszech czasów'. Portal "Consequence" natomiast nazwał Bono 80. najlepszych głosem na swoim nowym, budzącym spore emocje w branży, zestawieniu '100 najważniejszych wokalistów w historii'.
Tylko w tym utworze Bono wybrzmiał dobrze?
Od lat nie jest tajemnicą, że sam Bono nie ma zbyt dobrej opinii co do swoich możliwości wokalnych. Swego czasu muzyk miał spore kompleksy, gdyż był zdania, że śpiewa za bardzo jak... dziewczyna - zbyt krzykliwie, zbyt wysoko. Jak mówi, nieco zmienił się dopiero jego punkt widzenia, gdy usłyszał na żywo Joeya Ramone i uświadomił sobie, że nie każdy wokalista rock and rollowy musi mieć mocny, niczym jak dzwon wokal.
Bono wciąż powtarza, że wyjątkowo nie lubi słuchać nagrań studyjnych U2, zwłaszcza z początkowych okresów działalności zespołu. W rozmowie z BBC w 2022 roku wyznał, że czuje wtedy zawstydzenie i zażenowanie. Jest jednak pewna bardzo określona kompozycja, w której to, jak brzmi jego wokal podoba się samemu Bono.
Mowa o utworze Vertigo, czyli singlu wiodącym z albumu How to Dismantle an Atomic Bomb z 2004 roku, na co wskazał wokalista we wspomnianej rozmowie z BBC. W dalszej jej części artysta przyznał, że uważa, że dopiero niedawno został wokalistą z prawdziwego zdarzenia.