Koncerty to jedyne w swoim rodzaju sposoby na przeżywanie pasji, jaką jest muzyka. Fani i fanki najróżniejszych gatunków uwielbiają słuchać ich właśnie na żywo, móc na własne oczy zobaczyć występujących ulubionych artystów, artystki i zespoły.
Niestety jednak, od kilku lat zaobserwować można niezwykle niebezpieczny i przy tym bardzo przykry trend. Nie da się nie zauważyć, że koncerty powoli stają się rozrywką tylko dla wybranych - w domyśle tych, którzy mają środki na to, aby zakupić bilety. Ceny wejściówek po pandemii COVID-19 znacząco wzrosły, do tego obowiązywać zaczęły niezwykle restrykcyjne regulaminy uczestnictwa w wydarzeniach muzycznych, które chociażby zakazują wejścia na ich teren z jakimkolwiek "bagażem". Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze "dynamicznie rosnące ceny biletów", które zwiększają się wraz z zainteresowaniem kupujących.
To z jednej strony, z drugiej widać coraz więcej koncertów, które nie sprzedają się tak dobrze, jak najpewniej życzyliby sobie tego organizatorzy, co wiąże się z obniżaniem cen za wejściówki w momencie zbliżania się danej imprezy.
Bruce Dickinson wprost o wysokich cenach biletów
Nie każdy w branży jednak przymyka oko na taki stan rzeczy. Wyjątkowo głośno i skutecznie z praktykami tymi walczy chociażby Robert Smith z The Cure, ostro i otwarcie krytykuje je już od lat Bruce Dickinson.
Muzyk Iron Maiden dał teraz temu wyraz po raz kolejny w krótkiej wypowiedzi, której udzielił na czerwonym dywanie podczas rozmowy z dziennikarzami na londyńskiej premierze dokumentu Iron Maiden: Burning Ambition. Bruce stwierdził, że jest w stanie zrozumieć, że świat się zmienia i wszystko jest coraz droższe, jego zdaniem nie usprawiedliwia to jednak całego tego szaleństwa, które ma miejsce w koncertowym świecie w kontekście cen biletów - w szczególności tak budzącego emocje zjawiska ich dynamicznie rosnących kosztów.
Dickinson dodaje, że jako Iron Maiden zawsze starali się, aby te ceny na ich koncerty były nieco niższe, niż można by się tego spodziewać, patrząc na rozpoznawalność i pozycję zespołu. Wokalista wyjaśnia, że wynika to z faktu, iż nikt nie chce, aby "grupa bardzo bogatych ludzi stała pod sceną. Chcemy, aby prawdziwi fani tam byli, a oni nie zawsze mają mnóstwo pieniędzy".
Muzyk dodał też, że "Żelaznej Dziewicy" zależy na tym, aby przyciągać do siebie nowych, młodych fanów, którzy tym bardziej nie dysponują dużymi sumami na bilety na koncerty. Artysta dodał też: "Dlatego ważne jest, aby spróbować utrzymać ceny biletów w granicach rozsądku".