Alex Van Halen wspomina koncert, na którym... płonęło mu ramię. "Techniczny pokazał mi kciuk w górę"
Alex Van Halen to legendarny perkusista, który przez prawie pięć dekad grał w formacji Van Halen (przypomnijmy, że zakończyła ona działalność w 2020 po śmierci gitarzysty Eddiego Van Halena). Choć muzyk często pozostawał w cieniu swojego genialnego brata, to niewątpliwie Alex był sercem i fundamentem zespołu. Inspirował wielu perkusistów. Nic dziwnego: Van Halen jest znany przecież ze swojego potężnego i innowacyjnego stylu gry.
Był jednak kimś więcej niż tylko technikiem. Nie można zapominać o tym, że lubił być showmanem. Dla energii koncertowej gotów był dosłownie na wszystko.
Jednym ze stałych punktów programu koncertów Van Halen był płonący zestaw perkusyjny. Muzyk traktował to niemal filozoficznie, widząc w płomieniach metaforę ulotności życia. – Liczy się tylko chwila. Płomień jest, a potem znika. Czyli to życie, prawda? Dla mnie to właśnie to symbolizowało – napisał w swojej książce Brothers.
Problem polegał na tym, że efekty specjalne przygotowywano... domowymi sposobami. Podczas jednego z występów grupy doszło do dość groźnego incydentu.
– Płyn do zapalniczek zaczął spływać mi po ramieniu. A potem spojrzałem w tamtą stronę i zauważyłem, że moje ramię płonie. Pomyślałem więc: "To nie może być dobre". Patrzę na Grega [technicznego - przyp. red.], który teoretycznie jest tam z gaśnicą… Spojrzał się na mnie i pokazał mi kciuk w górę. "Wygląda świetnie, stary!". Nigdy tego nie zapomnę – dodał Alex Van Halen.
Alex Van Halen potwierdził, że ukaże się album z niewydanymi utworami Van Halen
Jakiś czas temu perkusista Alex Van Halen – w podcaście Metal Sticks prowadzonym przez Nicko McBraina z Iron Maiden – ogłosił, że szykuje nowe wydawnictwo. I nie robi tego sam. Współpracuje z gitarzystą Steve'em Lukatherem, znanym z Toto. Okazało się, że chodzi o wypuszczenie w świat niepublikowanych dotąd utworów, które muzyk nagrał ze swoim bratem Eddie'em przed jego śmiercią. Były one planowane na kolejny studyjny album Van Halen.
– Pracujemy nad złożeniem płyty, ale musi ona prezentować tę samą jakość i poziom, na którym wtedy skończyliśmy. Nie chodzi o to, by powiedzieć: "Hej, oto jakaś muzyka, którą zrobiliśmy, fajnie, jeśli wam się spodoba". Nie. Ona musi spełniać jakość, jakiej sami oczekujemy – wyjaśnił perkusista.
Aby album ujrzał światło dzienne, potrzebny jest wokalista. Na ten moment nie wiadomo, kto zaśpiewa na tym wydawnictwie. Wiadomo, że Alex Van Halen zgłosił się z propozycją do Paula Rodgersa z Free i Bad Company, ale ten ostatecznie odmówił.