Mike Inez (Alice in Chains) skrytykował organizatorów Grammy!
1 lutego 2026 roku, w Los Angeles, odbyła się 68. ceremonia wręczenia nagród Grammy. W trakcie gali wybitni muzycy i przedstawiciele branży, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku, zostali upamiętnieni podczas serii występów.
Artystów związanych z rockiem i metalem wspominano podczas hołdu dla Ozzy’ego Osbourne’a. Post Malone, Slash, Duff McKagan, Andrew Watt i Chad Smith zaprezentowali War Pigs od Black Sabbath, a na telebimie pojawili się tacy muzycy, jak Ace Frehley z Kiss, Clem Burke z Blondie czy Mick Ralphs z Bad Company. Nie uwzględniony został jednak m.in. Brent Hinds, gitarzysta i wokalista amerykańskiej formacji Mastodon (odszedł ze składu w marcu 2025).
Zginął on w sierpniu ubiegłego roku w wypadku motocyklowym w Atlancie. Miał 51 lat.
Jego nieobecność w segmencie "In Memoriam" uderza mocniej, że Hinds nie był postacią anonimową i zapisał się w historii Grammy. Muzyk miał na koncie sześć nominacji, a w 2018, wraz z kolegami z Mastodon, odebrał statuetkę za utwór Sultan’s Curse w kategorii "Best Metal Performance".
Organizatorów gali postanowił, w związku z tym, skrytykować Mike Inez, basista Alice in Chains. – WIELKA wtopa na Grammy w związku z pominięciem POTĘŻNEGO Brenta Hindsa w sekcji "In Memoriam" – napisał na Instagramie. Z kolei Gary Holt, gitarzysta zespołu Exodus, a także Slayera, dodał krótkie: "LAME" (to synonim czegoś słabego lub obciachowego).
Co ciekawe, Hinds został wymieniony w sekcji "In Memoriam", ale tylko na stronie internetowej Grammy. Dlatego też pominięcie jego nazwiska w transmisji odbiło się tak szerokim echem w przestrzeni medialnej.
Brent Hinds przed śmiercią pracował nad solowym albumem!
Perkusista Duan Trucks, który współpracował z Hindsem w projekcie Fiend Without A Face, zdradził w jednym z wywiadów, że muzyk – przed swoją śmiercią – pracował nad solowym wydawnictwem. – Brent miał album, który nie ujrzał światła dziennego. Wysłał mi go w całości i jest zajebisty – powiedział Trucks na łamach zachodniego Metal Hammera. Czy ujrzy kiedyś światło dzienne? Tego na razie oficjalnie nie wiadomo. Można jednak przypuszczać, że prędzej czy później tak się właśnie stanie.