Cała sytuacja ma swój początek pod koniec kwietnia tego roku. To wtedy niespodziewanie Mariusz Duda ogłosił za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, że podjął decyzję o odejściu z Riveride po aż 25 latach. Muzyk tłumaczył, że od jakiegoś czasu atmosfera w zespole nie była najlepsza, co uniemożliwiało skupianie się na tworzeniu nowych dźwięków. Stało się jasne, że przyszłość cenionego nie tylko w Polsce, ale także na świecie zespołu stoi pod dużym znakiem zapytania.
Na odejściu Dudy z formacji się jednak nie skończyło. Śladem wokalisty podążyli także gitarzysta Maciej Meller oraz klawiszowiec Michał Łapaj. Co ciekawe jednak, w przypadku ostatniego z wymienionych wciąż widnieje on jako członek zespołu na jego stronie w serwisie Wikipedia.
Mariusz Duda oficjalnie zapowiada nowy początek
Mariusz Duda już ogłaszając odejście z Riverside zapowiedział, że zamierza skupić się na działalności pod szyldem Lunatic Soul. Od tamtego czasu muzyk wydał w ramach projektu wydawnictwo Transition II, a teraz zdradził, jakie ma plany na przyszłość.
We wtorek 28 lipca artysta wydał oświadczenie na pośrednictwem swoich kont w mediach społecznościowych. Jak wskazuje, trwający wciąż 2026 rok to dla niego "rok zmian. Rok odcięcia toksyn i zadbania o swoje zdrowie psychiczne". Duda dodaje, że podjął decyzję o niegraniu w tym czasie żadnych koncertów, skupia się przy tym na prowadzeniu swojej audycji radiowej. Muzyk nie ukrywa, przy tym, że ma już gotowy niemal cały kolejny, składający się wyłącznie z premierowego materiału album - i dodaje, że to właśnie przy tej okazji w jego karierze nastąpi nowy "zespołowy rozdział w karierze Lunatic Soul".
Duda dodaje wprost, że Lunatic Soul czeka wiele zmian. Te dotyczyć mają już brzmienia projektu, gdyż ma być ono bardziej "gitarowo-basowe", przypominające to, co zadziało się na albumach Love, Fear and the Time Machine Riverside oraz Fractured Lunatic Soul. Muzyk wskazuje także, że "już niedługo Lunatic Soul ze studyjnego projektu solowego bez gitary elektrycznej, przeobrazi się w zespół studyjno-koncertowy z gitarą elektryczną". Artysta dodaje także, że teraz może być go nieco mniej, gdyż zamierza w pełni poświęcić się pracy nad nowym materiałem.
Czarna bluza z kapturem została więc zdjęta, złożona i wsunięta na dolną półkę szafy, kładąc tym samym kres lunaticowemu kapturowemu mesjanizmowi. Krótko mówiąc - powłóczystym szatom i dźwiękom mówimy już "dziękuję". A my z metafizycznych podróży po zaświatach przeniesiemy się teraz do... miasta - napisał Mariusz Duda.