Książę love metalu podąża własną ścieżką. Ville Valo (VV) - “Neon Noir” [RECENZJA]

i

Autor: Materiały prasowe - fot. Juha Mustonen Recenzja albumu "Neon Noir" VV

Książę love metalu podąża własną ścieżką. Ville Valo (VV) - “Neon Noir” [RECENZJA]

2023-01-16 21:05

Piątek 13-stego - stereotypowo data pechowa, zgodnie z poglądem, tego dnia nie może się wydarzyć nic dobrego. Nikogo jednak nie powinno dziwić, że to właśnie tę charakterystyczną datę Ville Valo (VV) wybrał jako moment premiery swojego pierwszego albumu solowego. Trzynastka okazała się być pechowa? Zdecydowanie nie. Ville ma pomysł na siebie i swoją własną drogę - a “Neon Noir” to dopiero początek.

Rok 2017 nie był szczęśliwy dla fanów grupy HIM. Obecna na światowych rynkach muzycznych od 1991 roku fińska legenda metalu, zapowiedziała zakończenie działalności. Formacja pożegnała się z wielbicielami z pompą, na koncercie sylwestrowym w ramach Helldone Festival. Przez te wszystkie lata zespół wydał osiem albumów studyjnych, na których znalazły się utwory, z których ogromna część zyskała miano klasyków, uznaje się też, że wytworzył on własny gatunek, określany, na cześć czwartej płyty, terminem ‘love metal’. Grupie udało się osiągnąć ogromny sukces komercyjny i krytyczny na całym świecie - HIM do dziś cieszy się mianem jedynego fińskiego zespołu, którego album pokrył się złotem w Stanach Zjednoczonych. Zakończenie działalności formacji nie było na rękę jej fanom, którzy zresztą do dziś nie ukrywają, że liczą na więcej. To ‘więcej’ zapewnił im właśnie lider grupy, Ville Valo.

Teraz czas na mnie

Niemal natychmiast po zakończeniu kariery Ville zaangażował się w nowe projekty - muzyk został zaproszony do nagrania i wydania niepublikowanych nigdy wcześniej utworów Rauliego „Baddinga” Somerjokiego - fińskiego muzyka rockowego. Valo stworzył grupę Ville Valo & Agents, która wydała obsypany nagrodami album. Nadal to jednak nie było to. Świat czekał na solowe oblicze artysty - te nadeszło w marcu 2020 roku, kiedy to, bez wcześniejszych zapowiedzi, ukazała się EP-ka “Gothica Fennica Vol. 1” - pierwsze wydawnictwo muzyka, sygnowane pseudonimem VV. Minialbum spotkał się z powszechnym uznaniem - stało się jasne, że Ville będzie teraz pracował na własną rękę. 

VV zaskoczył swoich wielbicieli, wydając w kwietniu 2022 roku singiel “Loveletting” - szok szybko przerodził się w radość, gdyż okazało się, że utwór zapowiada pierwszy, pełnoprawny solowy album Valo. Płyta została zatytułowana “Neon Noir”, co ma być, według samego zainteresowanego, określeniem na gatunek muzyki, jaka się na nią złożyła. Okładkę wydawnictwa zdobi czarno-białe zdjęcie twarzy artysty, okrytej woalką - wspaniale pokazujące istotę tego, czym jest ‘heartagram’, a więc połączeniem łagodności i mocy, delikatności i siły, kobiecości i męskości. Grafika ta dała odbiorcom do zrozumienia, że artysta nie ma zamiaru odchodzić od korzeni.

Książę love metalu podąża własną ścieżką. Ville Valo (VV) - “Neon Noir” [RECENZJA]

i

Autor: Materiały prasowe Okładka albumu
Wielki powrót! Ville Valo o "Neon Noir" w Esce Rock.

List miłosny do wielkich bohaterów

Jeszcze przed premierą płyty światło dzienne ujrzały trzy promujące ją single. Pierwszym został wspomniany już “Loveletting” - piękna kompozycja, która już od pierwszych dźwięków intro daje do zrozumienia, że muzyk, będący głównym autorem tekstów i kompozytorem w HIM, postanowił zacząć od czegoś, co zdecydowanie może zaskoczyć część odbiorców. Utwór w niezwykły sposób kojarzy się w twórczością The Cure, a więc legendy gotyckiego i alternatywnego rocka. Ville zresztą nie ukrywał, że formacja ta była jedną z jego inspiracji, słychać to szczególnie mocno także w “Run Away From The Sun” (znanym już z EP-ki z 2020 roku), który sprawia, że przed oczami niemal natychmiast staje okładka kultowego “Disintegration”. Te syntezatory, dźwięk tamburyna, delikatny śpiew, szczególnie w refrenach - wspaniała dawka ‘curowego’ klimatu! Tych nawiązań do bohaterów z dzieciństwa, jak powiedział VV w wywiadzie dla Eski Rock, jest tu dużo więcej. W tej samej rozmowie Ville zdradził, że jego ulubionym utworem z “Neon Noir” jest numer tytułowy. Trudno się z nim nie zgodzić - kompozycja ta dała płycie tytuł, termin ten określa nowy styl muzyczny artysty, wspaniale łączący rockowe, metalowe i synth popowe klimaty z delikatnością i sentymentalizmem. Największym jednak zaskoczeniem - jak najbardziej pozytywnym! - był dla mnie utwór “Baby Lacrimarium” - najbardziej nastrojowy, niemal popowy, z całej płyty, z hipnotyzującym, szybko wpadającym do głowy refrenem. Nagrania takich kompozycji, jak “Neon Noir”, “Baby Lacrimarium”, ale też “Salute the Sanguine” i “Heartful of Ghosts” dużo bardziej spodziewałabym się po Depeche Mode. Szczególnie przy tym ostatnim, gdyż nawet sposób śpiewania Ville mocno kojarzy się z Davem Gahanem. Wspaniałe zaskoczenie, jeśli już czerpać z muzycznego dziedzictwa, to tylko tego najlepszego.

Love metal pozostanie z nami na zawsze

Jak już pisałam, Ville nie zapomina o korzeniach. Muzyk zresztą wielokrotnie dał do zrozumienia, że obce jest mu podejście, zgodnie z którym wokaliści, opuszczając zespół, czy zaczynając solową karierę, po zakończeniu jego działalności, zupełnie odrzucają to, co robili w jego ramach. Najlepszym przykładem tego, że love metal pozostanie w duszy VV już na zawsze są wydane jako drugi i trzeci singiel “Echolocate Your Love” i “The Foreverlost” - wspaniałe, w przepiękny sposób oddające hołd całemu dziedzictwu HIM. Pierwszy z wymienionych ma w sobie dużo więcej mocy, metalowej stylistyki, “The Foreverlost” zaś dużo bardziej czerpie z dziedzictwa lat 80., wciąż jednak czuć w nim ducha fińskiej legendy. “In Trenodia” zaś brzmi jak kontynuacja “Join Me”, nagrana ponad trzydzieści lat później. Wciąż jest tu sporo z ejtisów, a syntezatory z tego kawałka przywodzą mi na myśl klasyczną kompozycję “Edge of Seventeen” Stevie Nicks. Do grona świata korzeni HIM z pewnością można zaliczyć także niezwykle ciężki, mroczny, chce się napisać gęsty “Saturnine Saturnalia”, który przypadnie do gustu fanom Evanescence - szczerze, mam nadzieję, że Amy Lee skusi się na cover, byłoby jeszcze piękniej, gdyby artystka i Ville stworzyli jego wersję w duecie.

Królestwo mroku, którego nikt nie będzie chciał opuścić

Szczególną uwagę należy zwrócić na niezwykle dopracowaną produkcję, za którą stoją sam VV i Tim Palmer. Panowie w niezwykle błyskotliwy sposób stworzyli klimatyczny świat muzycznego ‘neon noir’, pokazując, jak dziś także środowisko rockowo-metalowe może czerpać i korzystać z dobrodziejstw muzyki sprzed ponad czterdziestu lat. Najlepszym tego wyrazem jest instrumentalny utwór “Zener Solitaire” - zachwycająca i równocześnie niepokojąca opowieść o telepatii, wprowadzenie do utworu zamykającego cały album, czyli trwającego siedem i pół minuty “Vertigo Eyes”. Przepiękny, intymny utwór miłosny, kolejna pozycja na płycie nawiązująca do najlepszych lat The Cure, mogąca kojarzyć się, szczególnie w warstwie rytmicznej z “Lullaby”.

Mrok i miłość

Ville Valo stworzył album zgodny z nim samym, z tym, co przez te wszystkie lata w świecie muzyki budował i reprezentował. ‘Neon noir’ - gatunek, który łączy w sobie delikatność, mrok, miłość, elementy brzmienia metalowego z synth popowym, ejtisowym, tak bardzo naznaczonym przez syntezatory, raczej nie przepadnie bez echa, a przynajmniej nie powinno się tak stać. VV już w trakcie promocji płyty dał do zrozumienia, że pokaże coś, czego w HIM nigdy nie mógłby zrobić, ale też nie ma szansy na to, by zapomniał w jakikolwiek sposób o brzmieniu swojej macierzystej formacji. Ville nie zawodzi: oddaje hołd swoim korzeniom, eksploruje muzyczne pasje z młodości, pisząc coś w rodzaju listu miłosnego do swoich idoli - grup takich jak The Cure, Depeche Mode czy Duran Duran, pozostaje równocześnie sobą, pokazując romantyczną, ale równocześnie mroczną duszę najbardziej znanego reprezentanta love metalu na świecie. Muzyk postawił sobie poprzeczkę wysoko - pozostaje czekać na to, co zaprezentuje na kolejnym wydawnictwie i oczywiście przekonać się, jak utwory z “Neon Noir” brzmią na żywo!

Najlepsze numery z albumu: "Heartful of Ghosts", "The Foreverlost", "Baby Lacrimarium", "Vertigo Eyes", "Neon Noir"

Ocena: 8/10