Choć wielu i wiele bardzo by tego chciało, kultura nie jest w stanie uchronić się przed cenzurą. Jak świat stary, ta zmaga się z ingerowaniem w jej wytwory i tyczy się to oczywiście również świata muzyki. Dawniej najczęściej chodziło o decydowanie przez wytwórnie o tym, co trafi na dany album, a nawet jak brzmi tekst kompozycji. Działo się to także w Polsce, konkretnie w czasach PRL-u, z tym, że w tym przypadku o działaniach danych wykonawców i wykonawczyń decydowała wyznaczona do tego instytucja - Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk.
Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach zjawisko cenzury jest coraz rzadziej spotykane, co jest niezwykle mylące. Całkiem niedawno przekonał się o tym nasz polski zespół Behemoth, którego koncerty w Turcji i Indiach zostały odwołane i nie jest tajemnicą fakt, że lobbowały za tym władze i grupy religijne, którym nie przypadła do gustu tak twórczość, jak i ogólny wizerunek sceniczny formacji. Również u nas w Polsce radni Dobrego Miasta sprzeciwiają się organizacji w nim siódmej już edycji Sun Dies Festival, powołując się na szkodliwość muzyki i kultury metalowej. Decyzja w tej sprawie zapaść ma pod koniec lutego.
ZOBACZ TAKŻE: Organizacja polskiego festiwalu zagrożona? W tle kwestie polityczne
Kontrowersje wokół byłego wokalisty Misfits
Z tematem odwoływanych koncertów zmaga się także niejaki Michale Graves. Muzyk działający obecnie w ramach kariery solowej, rozpoznawalność zyskał w 1995 roku, gdy dołączył do składu Misfits, w którym pozostawał przez kolejne niecałe pięć lat. Muzyka to jedno, sporo od lat w przestrzeni publicznej pisze i mówi się o poglądach politycznych Gravesa. Ten od dawna deklaruje się jako osoba o konserwatywnych, libertariańskich poglądach. W 2020 roku głośno było o tym, że wokalista udostępnił w swoich mediach społecznościowych post popierający skrajnie faszystowską amerykańską organizację Proud Boys, w tym samym roku namawiał także do wzięcia udziału w wydarzeniu, które dziś znamy jako szturm na Kapitol.
Mówi się o tym, że Graves wciąż jest powiązany ze wspomnianymi wyżej Proud Boys i to właśnie z tego powodu odwołanych zostało kilka jego koncertów, które miały się odbyć na terenie Wielkiej Brytanii. Promotor trasy wprost stwierdził, że zdecydowano się na ten krok, gdyż w kilku lokalizacjach miały miejsce protesty przed wizytą wokalisty, w związku z czym chcąc uniknąć kłopotów podjęto decyzję o anulowaniu występów.
Sam zainteresowany wydał także w tej sprawie oświadczenie. Jak pisze, jest zaniepokojony tym, co dzieje się wokół jego osoby. Dodaje, że są to występy biletowane i udział w nich biorą tylko te osoby, które tego chcą i wskazuje, że w wyniku odwoływania pokazów utrudnia się prace i odbiera zarobek przedstawicielom branży i lokalnych klubów. Graves opisuje także, że szanuje to, że ktoś może nie lubić jego twórczości, czy nawet osoby, zaznacza jednak, że na koncertach nie propaguje przemocy czy nienawiści i apeluje: "Scena muzyki na żywo powinna pozostać bezpieczną i otwartą przestrzenią dla wszystkich — artystów, fanów, pracowników miejsc koncertów i lokalnych społeczności. Nikt nie powinien czuć się zagrożony ani zastraszony z powodu uczestnictwa w wydarzeniach muzycznych na żywo lub wspierania ich".