Bianka i Filip Chajzerowie to zdecydowanie jedna z najgłośniejszych par ostatnich tygodni. O nowym związku prezentera zrobiło się głośno już kilka miesięcy temu, gdy na jednym ze spotkań aktorskich pojawił się z nową, wtedy jeszcze nieznaną opinii publicznej, partnerką. Na tym samym wydarzeniu pojawiła się także matka kobiety, która publicznie oskarżyła Chajzera o to, że próbuje on odciąć ją od rodziny. To wtedy okazało się, że spotyka się on z dużą młodszą od siebie dziewczyną o imieniu Bianka.
Związek tej dwójki rozwijał się w tempie ekspresowym i zaledwie siedem miesięcy po rozpoczęciu znajomości wzięła ona szeroko komentowany przez krajowe media ślub. Choć wydawało się, że żona Filipa Chajzera, dotychczas trzymająca się z dala od rodzimego show biznesu, pozostanie osobą raczej względnie anonimową, to stało się zupełnie na odwrót.
Zaledwie kilka dni po głośnym ślubie i przyjęciu weselnym, opublikowany został pierwszy, z dotychczasowych trzech, odcinków podcastu małżeństwa. Tak on, jak i kolejne biły rekordy popularności i były szeroko omawiane w mediach. Chajzerom zarzucano przede wszystkim, że zdają się oni wciąż jeszcze poznawać siebie nawzajem - choć są już przecież po ślubie. Nie zabrakło także głosów, para zwyczajnie monetyzuje zamieszanie, jakie się wokół niej pojawiło.
Ta ostatnia kwestia nabrała zupełnie innego wymiaru, gdy małżeństwo ogłosiło, że oferuje usługę nagrania i przesłania personalizowanych życzeń w ramach projektu "Niech żyje nam" - oczywiście za odpowiednią, dość wysoką, opłatą. Zdaje się, że to dotarło nawet do samego Kazika Staszewskiego!
Kazik Staszewski naśmiewa się z Filipa i Bianki Chajzer?
W poniedziałek 26 października na kontach lider Kultu w mediach społecznościowych znalazło się trwające niespełna 20 sekund nagranie. Przedstawia ono rozbawionego Kazika Staszewskiego, który, choć nie padają tu żadne nazwiska, zdaje się wyśmiewać pomysł na biznes Chajzerów.
Właśnie ze zgrozą dowiedziałem się, że jakaś para zaproponowała taką usługę, że za pieniądze będzie składać życzenia. Mein Gott... to jest prostytucja przecież - mówi na nagraniu Kazik Staszewski.
Niezadowolony Filip Chajzer komentuje nagranie Staszewskiego
Na wideo postanowił zareagować sam Filip Chajzer. Dawny prezenter w rozmowie z "Plotkiem" nie ukrywa, że jest mu przykro z racji tego, co pada na nagraniu. Jak mówi, ciężko mu uwierzyć w to, że Kazik, na muzyce którego się wychował, używa takiego określenia tak wobec niego, jak zwłaszcza wobec jego żony. Chajzer dodaje, że tego typu usługi oferuje wiele osób w branży i wymienił chociażby dobrego znajomego Kazika, Krzysztofa Skibę. Tłumaczy, że projekt jest odpowiedzią na zapotrzebowania fanów.
Chajzer postanowił także uderzyć w artystę, nawiązując do niesławnego, ubiegłorocznego występu Kultu w Zielonej Górze. Jak już powszechnie wiadomo, zmagający się w tym czasie ze niezdiagnozowanymi wtedy jeszcze problemami zdrowotnymi, Staszewski pojawił się na scenie po połączeniu leków przeciwbólowych i alkoholu, przez co bełkotał i mylił setlistę.
Wychowałem się na piosenkach Kazika. "12 groszy" potrafię zaśpiewać z pamięci. Z tym większą przykrością wysłuchałem słów, w których ten człowiek nazywa prostytutkami mnie i, o zgrozo, moją żonę. Na całe szczęście znaleźliśmy się w tej sytuacji w znamienitym gronie innych prostytutek z dużym dorobkiem artystycznym czy sportowym. [...] Oby [w domyśle fani przyp. red.] zawsze z tych koncertów wychodzili zadowoleni z wydanych za czas pana Kazika pieniędzy. Tego życzę, a także dużo miłości. Do siebie i drugiego człowieka. Wulgarne obrażanie nieznanych sobie ludzi nie przystoi kochającemu i kochanemu dziadkowi - powiedział Filip Chajzer.