Cohen przez lata szukał właściwej formy dla „Hallelujah”
Leonard Cohen pracował nad „Hallelujah” przez co najmniej cztery lata. Zapełnił dwa notatniki kolejnymi wersjami zwrotek i szacował później, że powstało ich około osiemdziesięciu. Na wydanym w 1984 roku albumie „Various Positions” znalazła się wersja złożona z czterech zwrotek. Już wtedy utwór łączył biblijne obrazy z bardzo ziemskimi emocjami.
W tekście pojawiają się biblijne postaci Dawida i Batszeby oraz Samsona i Dalili, lecz Cohen nie pisze wyłącznie o wierze. Interesowały go także pożądanie, rozczarowanie w relacji, twórcza niemoc i zgoda na niedoskonałość. Powracające w refrenie „hallelujah” nie jest ani jednoznacznym okrzykiem radości, ani prostym wyznaniem wiary. Może oznaczać również próbę zaakceptowania miłości, klęski i własnych ograniczeń.
Pierwsze nagranie Cohena nie stało się od razu wielkim standardem. Columbia Records nie chciała wydać „Various Positions” w Stanach Zjednoczonych, uznając płytę za mało perspektywiczną komercyjnie. Album trafił tam ostatecznie do katalogu niezależnej Passport Records, a „Hallelujah” przez długi czas pozostawało utworem znanym przede wszystkim wśród bardziej oddanych słuchaczy, a nie powszechnym przebojem. Oryginalne nagranie miało pełniejszą, niemal gospelową aranżację, wyraźnie odmienną od późniejszych, oszczędnych interpretacji.
John Cale wybrał pięć zwrotek i nadał „Hallelujah” kameralny ton
W 1991 roku John Cale nagrał „Hallelujah” na album hołd „I’m Your Fan”, poświęcony twórczości Cohena. Zamiast rozwijać aranżację Cohena, oparł wykonanie na fortepianie i samotnym głosie. Zwolnił tempo, ograniczył aranżację i nadał piosence formę kameralnej, przejmującej ballady. Ta oszczędna aranżacja była świadomym wyborem, który pozwolił wybrzmieć słowom Cohena.
Cale poprosił Cohena o tekst i dostał faksem aż piętnaście zwrotek. Cohen pozwolił mu wybrać zwrotki, które najlepiej pasowały do jego interpretacji. Cale ułożył zestaw pięciu zwrotek, łączących religijne odniesienia z erotyką, samotnością i rozpadem bliskości. Wybrany przez Cale’a układ zwrotek nadał utworowi wyraźniejszy emocjonalny przebieg i stał się punktem wyjścia dla interpretacji Jeffa Buckleya.
Jeff Buckley nagrał wersję, z którą „Hallelujah” kojarzy dziś większość słuchaczy
Buckley znał wersję Cohena, ale to interpretacja Cale’a miała największy wpływ na jego własne wykonanie. Przed sesją do „Grace” regularnie wykonywał „Hallelujah” podczas solowych koncertów w nowojorskiej kawiarni Sin-é. Wykonywał je na gitarze elektrycznej, za każdym razem nieco inaczej, dzięki czemu utwór stał się ważną częścią jego koncertowego repertuaru. Na albumie z 1994 roku zachował pięć zwrotek wybranych wcześniej przez Cale’a, nie dopisując własnych słów. O sile tej wersji zdecydowały jego interpretacja, napięcie w wokalu, gitarowa aranżacja oraz połączenie zmysłowości tekstu z jego melancholią. Gotowe nagranie, które producent Andy Wallace zmontował z pięciu podejść, sprawia wrażenie intymnego i spontanicznego wyznania. Po śmierci Buckleya jego wersja urosła do rangi głównego punktu odniesienia, przez co wiele osób zaczęło błędnie przypisywać mu autorstwo piosenki. Historia „Hallelujah” zaczyna się u Leonarda Cohena, przechodzi przez wybór zwrotek dokonany przez Johna Cale’a i prowadzi do interpretacji Jeffa Buckleya, która uczyniła utwór rozpoznawalnym dla kolejnych pokoleń słuchaczy.