Jello Biafra doznał udaru. Jak obecnie się czuje? Pojawiło się nowe oświadczenie w sieci
Jello Biafra – a tak naprawdę Eric Reed Boucher – zyskał sławę jako wokalista i autor tekstów zespołu Dead Kennedys. Grupa stała się ikoną hardcore punka. Występował w niej w latach 1978-1986. Kiedy zespół się rozpadł, Biafra przejął wytwórnię Alternative Tentacles, którą założył wraz z East Batem Rayem, kolegą z Dead Kennedys.
Później wokalista skupił się na działalności mówcy. Swoje przemówienia nagrywa i wydaje na albumach, działa także w ramach projektu Jello Biafra and the Guantanamo School of Medicine. Ponadto nie stroni od działalności politycznej. O Biafrze znów zrobiło się głośno na początku marca 2026 roku. W przestrzeni medialnej pojawiła się informacja, że muzyk doznał udaru krwotocznego spowodowanego wysokim ciśnieniem krwi.
Sam artysta, w emocjonalnym wpisie opublikowanym krótko po zdarzeniu, napisał: – Wyskoczyłem z łóżka, bo musiałem udać się do toalety, a moja lewa noga po prostu się pode mną ugięła i upadłem na podłogę. Nie mogłem nawet zamortyzować upadku lewą ręką, bo też nie działała. Wtedy pomyślałem: "O cholera, mam udar".
Biafra dodał wówczas z charakterystycznym dla siebie optymizmem: – Mam w sobie jeszcze mnóstwo świetnych rzeczy, ale teraz muszę przejść długą rehabilitację.
Od tego momentu minęły już dwa miesiące. Tymczasem Anne-Marie Anderson z wytwórni Alternative Tentacles przekazała najnowsze wieści ws. stanu zdrowia Biafry. – Jello robi świetne postępy. Jego mowa niemal w pełni wróciła do normy, a pod względem poznawczym jest tak, jakby udar nigdy się nie wydarzył. Lewa strona ciała wciąż jest osłabiona, ale funkcjonuje znacznie lepiej niż początkowo. Jest już dużo bardziej samodzielny i najprawdopodobniej wróci do domu jeszcze w tym tygodniu. Dziękujemy za ogromne wsparcie – napisała.
Wspomniany komunikat został udostępniony również na oficjalnym profilu Dead Kennedys na Instagramie, co stanowi symboliczny gest solidarności. Jest to o tyle istotne, że w ostatnim czasie relacje między Biafrą a jego dawnymi kolegami z zespołu były dość napięte. Wokalista skrytykował muzyków za udział w kontrowersyjnym festiwalu Punk In The Park. Stwierdził, że ta impreza była promowana przez osobę, która otwarcie popiera Donalda Trumpa, prezydenta USA.