Zespół Queen przez nieco ponad dwie dekady działalności w swoim najsłynniejszym kształcie osiągnął kolosalny, światowy sukces. Formacja była koncertową potęgą, jej muzyka i kolejne wydawane, tak single, jak i albumy, cieszyły się wielką popularnością. Przełożyło się to oczywiście na finansowy sukces wszystkich muzyków grupy.
Sporego majątku dorobił się także Freddie Mercury. Muzyk zainwestował go kupując słynną posiadłość Garden Lake, w której spędził ostatnie chwile życie, nabywał także dzieła sztuki. Wokalista był osobą wyjątkowo szczodrą i chętnie dzielił się bogactwem z potrzebującymi oraz oczywiście swoimi najbliższymi.
Chorujący na AIDS Freddie, zdając sobie sprawę z tego, że schyłek jego życia się zbliża, napisał testament. Kluczową rolę pełniła w nim Mary Austin. Nie tylko odziedziczyła ona Garden Lake, ale także znajdujące się w nim pamiątki po wokaliście - a także połowę jego majątku. To dawna partnerka i przyjaciółka artysty otrzymała także za zadanie wybór miejsca, a następnie rozsypania prochów Freddiego - przy równoczesnym pozostawieniu tej informacji tylko dla siebie.
Mary Austin o głośnej aukcji pamiątek po Freddiem Mercurym i trudnych kontaktach z jego rodziną
Mary Austin w nowym wywiadzie dla "The Guardian", udzielonego przy okazji 80. rocznicy urodzin Mercury'ego, opowiedziała nieco szerzej o aukcji jej pamiątek po wokaliście, która miała miejsce w 2023 roku. Przypominamy, że odbiła się ona szerokim echem i wzbudziła pewne kontrowersje i wywołała krytyczne głosy fanów, którzy oskarżali Austin o to, iż tak chce wymazać Freddiego.
W rozmowie kobieta tłumaczy, jak dużym ciężarem był dla niej powrót do tych wszystkich przedmiotów po ponad trzech dekadach trzymania ich w zamknięciu na strychu. Mary tłumaczy, że ma ona z nimi silni związek emocjonalny, zdała sobie jednak sprawę z tego, że nie będzie żyła wiecznie i nie może ich pozostawić wyłącznie dla siebie i przyszedł czas, aby udostępnić je miłośnikom artysty z całego świata. Dziennikarz wspomniał o gorzkiej reakcji na aukcję siostry Freddiego i pogłoskom, jakoby zakupiła ona większość wystawianych przedmiotów. Austin potwierdziła przy tym, że jej relacja z Kashmirą jest dość trudna, tak jak z innymi członkami rodziny Freddiego, dodała jednak, że nie ma wiedzy na temat tego, czy siostra wokalisty rzeczywiście weszła w posiadanie pamiątek. Mary dodaje, że bycie właścicielką tych wszystkich rzeczy na pewnym etapie życia stało się dla niej ciężarem, ze względu na ich ładunek emocjonalny. Mówi ona także, że nie żałuje ich sprzedania, a osoby, wyrażające krytykę mają do niej pełne prawo, a ona sama nie musi się z tym zgadzać. Wciąż na kupca czeka słynna posiadłość w Garden Lake.
Powiedzieć, że byłam przytłoczona, to mało powiedziane. Nie mogłam patrzeć na te teksty. Czułam się tak samo, jak wtedy, gdy je pakowałam – że to jego osobiste rzeczy i że oferuje mi się możliwość zagłębienia się w nie, a ja nie mogłam tego zrobić - tłumaczy decyzję o zorganizowaniu aukcji Mary Austin.
W wywiadzie Mary wspominała także o swoich synach, przy czym młodszy, Jamie, towarzyszył jej podczas wywiadu. Jak mówi, obaj pomagali jej w ponownym przeglądaniu pamiątek po Freddiem.
Co się stanie z fortuną po śmierci Mary Austin?
Dziennikarz wprost zapytał Mary, co stanie się z pieniędzmi, w których jest posiadaniu, po jej śmierci. Austin potwierdziła, że większość trafi do jej synów, zaznaczając, że część tego pokryją kwestie, związane z podatkami. Jak się okazuje, spora część fortuny ma także trafić do fundacji Elton John AIDS Fundation.