Billy Corgan (The Smashing Pumpkins) ostro o dzisiejszych gitarzystach. "Liczą się emocje, a nie popisy"
Billy Corgan to wokalista i gitarzysta amerykańskiej grupy The Smashing Pumpkins, które największe triumfy święciła w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Muzyk znany jest ze swojego bezkompromisowego podejścia do życia. Corgan zdecydowanie nie lubi gryźć się w język w przestrzeni medialnej.
W nowym wywiadzie dla Guitar World, przyznał otwarcie, że w dzisiejszych czasach nikogo nie interesują popisy na gitarze. Dlatego właśnie na obecnej trasie The Smashing Pumpkins Corgan drastycznie ograniczył liczbę solówek. Jego zdaniem, bycie "dobrym technicznie" przestało być jakimkolwiek wyróżnikiem.
– Jeśli masz zamiar zagrać solówkę w alternatywnym zespole rockowym w 2025 roku, to co chcesz przez to przekazać? Nikogo nie obejdzie to, że potrafisz dobrze grać, bo na YouTubie jest pięćdziesięciu dziesięciolatków grających "Eruption" [utwór Van Halen - przyp. red.]. W tym, że ktoś potrafi grać na dość wysokim poziomie technicznym, nie ma już właściwie nic imponującego. Myślę, że to jakość ekspresji sprawia, że coś staje się interesujące. Bardziej więc interesuje mnie kreowanie emocji niż popisywanie się – powiedział Billy Corgan.
Lider The Smashing Pumpkins uważa, że współczesna scena gitarowa cierpi na przerost formy nad treścią. Nie brakuje gitarzystów, którzy opanowali grę do perfekcji, ale... nie przekłada się to na powstawanie kultowych utworów. Należy pamiętać, że nie sama technika decyduje o miejscu artysty w historii muzyki.
– To tak, jakby Eric Clapton był tylko gitarowym influencerem i nie grał w John Mayall & the Bluesbreakers, Cream czy Derek and the Dominos. Powodem, dla którego wszyscy znają jego nazwisko, nie jest to, że jest świetnym gitarzystą. Stało się tak, bo stworzył jedne z najpopularniejszych utworów XX wieku, które – przy okazji – mają niesamowite partie gitary. O to właśnie mi chodzi – dodał Corgan w rozmowie z Guitar World.
Billy Corgan wybrał utwór, który chciałby usłyszeć na swoim pogrzebie
Billy Corgan jakiś czas temu został zapytany o to, jaki utwór chciałby, aby zagrano na jego pogrzebie. Muzyk wskazał na jeden z numerów The Smashing Pumpkins. – Wybrałbym coś swojego, aby móc pośmiertnie wyrazić następującą gorzką myśl: "Trzeba było zwracać na mnie więcej uwagi, kiedy jeszcze tu byłem". "To Sheila" z płyty "Adore" to byłby dobry wybór, gdyby ktoś siedział i opłakiwał moją stratę – przyznał otwarcie muzyk na łamach brytyjskiego The Guardian.