Bill Ward (Black Sabbath) wspomina legendarnego Cozy'ego Powella. "Rozmawiałem z nim na dwa tygodnie przed jego śmiercią"

2026-04-14 14:24

Bill Ward, w najnowszym wydaniu swojej audycji "LA Radio Sessions", zdobył się na bardzo osobiste wyznanie. Muzyk wspominał perkusistę Cozy'ego Powella, swojego wieloletniego przyjaciela, który zginął w wypadku samochodowym w 1998. – Był aniołem – powiedział Ward.

Bill Ward, Cozy Powell

i

Autor: Facebook/Bill Ward, Wikimedia Commons / CC0 4.0

Bill Ward (Black Sabbath) wspomina legendarnego perkusistę Cozy'ego Powella. "Poznałem go, gdy byliśmy jeszcze dzieciakami"

Choć od tragicznej śmierci Cozy’ego Powella minęło już blisko 30 lat, pamięć o tym legendarnym perkusiście jest wciąż żywa. Mowa w końcu o człowieku, który zdefiniował brzmienie hardrockowej perkusji lat siedemdziesiątych oraz osiemdziesiątych ubiegłego wieku. 

Powell grał m.in. w Rainbow, Whitesnake, Black Sabbath czy The Jeff Beck Group. Ponadto współpracował z Brianem Mayem (Queen) czy Garym Moore'em. Niestety, jego kariera dobiegła końca w kwietniu 1998. Wtedy świat obiegła wiadomość o śmiertelnym wypadku samochodowym na autostradzie M4 w pobliżu Bristolu, w którym uczestniczył perkusista (warunki na drodze były dość trudne, a on pędził swoim Saabem 9000 ponad 160 km/h, nie mając zapiętych pasów bezpieczeństwa i był pod wpływem alkoholu). Powell zginął na miejscu, mając zaledwie 50 lat.

Ostatnio, w związku z kolejną rocznicę śmierci muzyka, Bill Ward, perkusista Black Sabbath, postanowił uczcić pamięć przyjaciela w swojej audycji radiowej. 

Oto najlepsi perkusiści według użytkowników "Rankera". Tak prezentuje się czołowa "dziesiątka"

Cozy'ego poznałem, gdy byliśmy jeszcze dzieciakami. Świetny perkusista. Ale przede wszystkim przyciągała mnie jego osobowość. Był bardzo miłym człowiekiem. Moja ostatnia rozmowa telefoniczna z nim miała miejsce jakieś dwa tygodnie przed jego śmiercią. Cieszę się, że mogłem wówczas pogadać z Cozym na naprawdę istotne, głębokie tematy. To była szczera rozmowa prosto z serca. Nie rozmawiałem z nim przez jakiś czas, a potem... odszedł, co było dla mnie czymś druzgocącym – powiedział Ward w LA Radio Sessions. Ponadto nazwał go "aniołem". 

W dalszej części wypowiedzi dodał, że styl Powella idealnie pasował do złotej ery rocka. – Jego technika pochodziła – tak myślę – rodem z big-bandu Buddy'ego Richa. Naprawdę dobrze to pasowało. To niemal tak, jakby jego ciało i sposób, w jaki grał, były zaprojektowane dla tamtej ery. Posiadał technikę i zagrywki, które idealnie pasowały. Miał na koncie mnóstwo hitów jako solowy artysta. Czy możecie to sobie wyobrazić? Nagrywał solo perkusyjne i ono trafiało na listy przebojów! Był zawsze dostępny, zawsze słuchał. To był perkusista perkusistów – podsumował muzyk. 

Bill Ward przygotowuje dwa albumy!

Perkusista, kilka miesięcy temu, zdradził w swoim programie radiowym, że od dłuższego czasu intensywnie pracował nad nową muzyką. Dodał, że w przygotowaniu są dwa albumy, które będzie firmował własnym nazwiskiem. Kiedy się one ukażą na rynku? Tego wciąż nie wiadomo. Pozostaje tylko czekać na szczegóły w tym temacie od samego Warda. 

Oto najlepsze albumy w dyskografii Black Sabbath [TOP5]: