Bill Ward (Black Sabbath) wspomina legendarnego Cozy'ego Powella. "Rozmawiałem z nim na dwa tygodnie przed jego śmiercią"

Bill Ward, w najnowszym wydaniu swojej audycji "LA Radio Sessions", zdobył się na bardzo osobiste wyznanie. Muzyk wspominał perkusistę Cozy'ego Powella, swojego wieloletniego przyjaciela, który zginął w wypadku samochodowym w 1998. – Był aniołem – powiedział Ward.

Bill Ward, Cozy Powell
Autor: Facebook/Bill Ward, Wikimedia Commons / CC0 4.0

Bill Ward (Black Sabbath) wspomina legendarnego perkusistę Cozy'ego Powella. "Poznałem go, gdy byliśmy jeszcze dzieciakami"

Choć od tragicznej śmierci Cozy’ego Powella minęło już blisko 30 lat, pamięć o tym legendarnym perkusiście jest wciąż żywa. Mowa w końcu o człowieku, który zdefiniował brzmienie hardrockowej perkusji lat siedemdziesiątych oraz osiemdziesiątych ubiegłego wieku. 

Powell grał m.in. w Rainbow, Whitesnake, Black Sabbath czy The Jeff Beck Group. Ponadto współpracował z Brianem Mayem (Queen) czy Garym Moore'em. Niestety, jego kariera dobiegła końca w kwietniu 1998. Wtedy świat obiegła wiadomość o śmiertelnym wypadku samochodowym na autostradzie M4 w pobliżu Bristolu, w którym uczestniczył perkusista (warunki na drodze były dość trudne, a on pędził swoim Saabem 9000 ponad 160 km/h, nie mając zapiętych pasów bezpieczeństwa i był pod wpływem alkoholu). Powell zginął na miejscu, mając zaledwie 50 lat.

Ostatnio, w związku z kolejną rocznicę śmierci muzyka, Bill Ward, perkusista Black Sabbath, postanowił uczcić pamięć przyjaciela w swojej audycji radiowej. 

Oto najlepsi perkusiści według użytkowników "Rankera". Tak prezentuje się czołowa "dziesiątka"

– Cozy'ego poznałem, gdy byliśmy jeszcze dzieciakami. Świetny perkusista. Ale przede wszystkim przyciągała mnie jego osobowość. Był bardzo miłym człowiekiem. Moja ostatnia rozmowa telefoniczna z nim miała miejsce jakieś dwa tygodnie przed jego śmiercią. Cieszę się, że mogłem wówczas pogadać z Cozym na naprawdę istotne, głębokie tematy. To była szczera rozmowa prosto z serca. Nie rozmawiałem z nim przez jakiś czas, a potem... odszedł, co było dla mnie czymś druzgocącym – powiedział Ward w LA Radio Sessions. Ponadto nazwał go "aniołem". 

W dalszej części wypowiedzi dodał, że styl Powella idealnie pasował do złotej ery rocka. – Jego technika pochodziła – tak myślę – rodem z big-bandu Buddy'ego Richa. Naprawdę dobrze to pasowało. To niemal tak, jakby jego ciało i sposób, w jaki grał, były zaprojektowane dla tamtej ery. Posiadał technikę i zagrywki, które idealnie pasowały. Miał na koncie mnóstwo hitów jako solowy artysta. Czy możecie to sobie wyobrazić? Nagrywał solo perkusyjne i ono trafiało na listy przebojów! Był zawsze dostępny, zawsze słuchał. To był perkusista perkusistów – podsumował muzyk. 

Bill Ward przygotowuje dwa albumy!

Perkusista, kilka miesięcy temu, zdradził w swoim programie radiowym, że od dłuższego czasu intensywnie pracował nad nową muzyką. Dodał, że w przygotowaniu są dwa albumy, które będzie firmował własnym nazwiskiem. Kiedy się one ukażą na rynku? Tego wciąż nie wiadomo. Pozostaje tylko czekać na szczegóły w tym temacie od samego Warda. 

Oto najlepsze albumy w dyskografii Black Sabbath [TOP5]: