Zaginięcie Iwony Wieczorek pod lupą byłego analityka policji. Śledczy wskazuje miejsce, które należałoby sprawdzić

2026-09-02 10:56

Po 16 latach od zaginięcia Iwony Wieczorek sprawa nadal budzi ogromne emocje i rodzi kolejne pytania. Marek Siewert, były analityk Komendy Głównej Policji, który przez pierwszych sześć lat pracował nad sprawą 19-latki, w najnowszej rozmowie z Aldoną Błaszczyk-Szostak odniósł się do kilku teorii narosłych wokół jej zniknięcia. Ekspert poruszył m.in. wątek rzekomego sponsora Iwony i koperty z pieniędzmi, a także wskazał miejsce, które jego zdaniem należałoby ponownie dokładnie przeszukać. Szczegóły poniżej.

Gdzie szukać ciała Iwony Wieczorek? Policyjny analityk: „Jeszcze raz sprawdziłbym te stawy”
Autor: ESKA, archiwum prywatne, YouTube/W Cieniu Śledztwa Szostak/screen

Zaginięcie Iwony Wieczorek w Gdańsku. Śledczy o rzekomym sponsorze zaginionej

Od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło już 16 lat. Los młodej gdańszczanki, która zniknęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, wciąż pozostaje jedną z największych nierozwiązanych zagadek kryminalnych w Polsce. Sprawą od lat zajmuje się również Aldona Błaszczyk-Szostak, dziennikarka i prezes Fundacji Na Tropie im. Janusza Szostaka. W najnowszym podcaście na kanale „W Cieniu Śledztwa Szostak” ponownie rozmawiała z Markiem Siewertem, byłym analitykiem Komendy Głównej Policji, który pracował nad sprawą przez pierwszych sześć lat śledztwa.

Siewert przez lata analizował okoliczności zaginięcia 19-letniej gdańszczanki, studiował materiały zgromadzone w sprawie i uczestniczył w przesłuchaniach świadków. W rozmowie z dziennikarką zwraca uwagę, że wokół Iwony przez lata narosło wiele teorii spiskowych, które jego zdaniem wymagają sprostowania. Jedna z nich mówi o tym, że 19-latka miała sponsora, który później postanowił ją uciszyć.

– Czy dziewczyna, która korzysta ze sponsora, pożycza od mamy buty? Czy raczej idzie do butiku i kupuje sobie jedną, dwie czy trzy pary? Przecież stać ją na to (…). Czy taka dziewczyna, idąc na spotkanie, pożycza ubrania od koleżanki, czy idzie do butiku i kupuje sobie najlepsze ciuchy, chociażby po to, żeby swoim koleżankom podnieść ciśnienie? Czy taka dziewczyna pożycza od kolegi stary, zniszczony telefon, w którym odpadała klapka i wypadała bateria? Czy raczej kupuje sobie nowy, jak to mówią, „wypasiony” telefon? W końcu, czy taka dziewczyna wraca na piechotę 6 km, z butami w ręku, czy wzywa taksówkę i wraca nią do domu? - mówi Marek Siewert.

Tajemnica gotówki w pokoju Iwony Wieczorek. Marek Siewert dementuje plotki

Jednym z argumentów przywoływanych przez osoby przekonane, że Iwona Wieczorek mogła mieć sponsora, jest historia koperty z pieniędzmi, którą znaleziono w szufladzie 19-latki. W medialnych doniesieniach pojawiały się przy tym bardzo różne kwoty. Według jednych informacji w kopercie znajdowało się około 2 tys. zł, inne mówiły nawet o 20–30 tys. zł. Pojawiło się więc pytanie, skąd maturzystka mogła mieć takie pieniądze.

Marek Siewert zaznacza, że podczas pracy nad sprawą w latach 2010–2016 zapoznał się z materiałami dotyczącymi również tego wątku. Z dokumentów wynikało, że jedna z koleżanek Iwony rzeczywiście widziała w jej szufladzie kopertę zawierającą pieniądze. Nie było jednak wiadomo, jaka dokładnie suma znajdowała się w środku – tysiąc, 2 tys., 20 czy 30 tys. zł.

– Tam była niewielka ilość pieniędzy, która została wyjaśniona w trakcie procesu wykrywczego. Te pieniądze należały, owszem, do Iwony. Była to niewielka suma, którą Iwona dostała od kogoś z rodziny, bo miała zamiar zrobić sobie prawo jazdy. To były niewielkie pieniądze. Ta informacja od koleżanki, która była dla Iwony najbliższą z koleżanek, powędrowała do następnej koleżanki na zasadzie „głuchego telefonu”. Ta następna koleżanka przekazała tę informację innej, ale już po zaginięciu. Ona natomiast przekazała informację swojej mamie, a mama dopiero do protokołu przesłuchania zeznała, że jej córka powiedziała jej, iż uzyskała od kogoś informację, że Iwona Wieczorek posiadała w szufladzie kopertę z pieniędzmi - tłumaczy Marek Siewert.

Analiza trasy Iwony Wieczorek. Zbiorniki wodne w Parku Reagana

Ostatni znany zapis monitoringu przedstawiający Iwonę Wieczorek pochodzi z godz. 4.12. Kamera zarejestrowała ją w pobliżu wejścia nr 63 w gdańskim Jelitkowie, niedaleko Parku Reagana. Do domu pozostawało jej wówczas około 1,5 kilometra. To na tym ostatnim, krótkim fragmencie trasy wydarzyło się coś, po czym ślad po 19-latce zaginął. Przez lata Park Reagana był wskazywany przez część osób śledzących sprawę jako możliwe miejsce zbrodni. Policyjny analityk zwraca jednak uwagę, że dokonanie zabójstwa bezpośrednio w parku byłoby niezwykle trudne do ukrycia. Zajście mógłby ktoś zobaczyć lub usłyszeć, a ciała nigdy tam nie odnaleziono. Do parku nie dało się również wjechać samochodem, natomiast przenoszenie zwłok mogłoby zwrócić uwagę spacerowiczów.

Siewert wskazuje jednak na znajdujące się w pobliżu zbiorniki wodne. Jego zdaniem nie można całkowicie wykluczyć scenariusza, w którym ciało 19-latki zostało później ukryte w jednym z nich.

- Tam były dwa stawy. Jeden ma około dwóch hektarów powierzchni, a drugi około pół hektara, trochę więcej niż pół hektara. Na tym stawie są małe wysepki, jest on też porośnięty trzciną. Płetwonurkowie na nasze zlecenie penetrowali ten staw – mówił Marek Siewert.

Tajemnice przeszukanych akwenów. Płetwonurkowie mogli minąć ciało Iwony Wieczorek

Ekspert przypomina przy tym sprawę z 2006 roku. W jednym ze zbiorników wodnych przypadkowy przechodzień dostrzegł wystające koło samochodu. Okazało się, że pojazd należał do policjantów zaginionych kilka dni wcześniej. W trakcie ich poszukiwań dokładnie sprawdzono trasę i przeczesano okolicę, ale zbiornik został pominięty, mimo że znajdował się w widocznym miejscu.

Aldona Błaszczyk-Szostak przywołuje z kolei sprawę zabójstwa Joanny Gibner z Olsztyna z 1996 roku. W 2020 roku, dzięki działaniom Fundacji Na Tropie, ciało zaginionej odnaleziono w Jeziorze Dywickim. Co ważne, akwen był sprawdzany przez Marynarkę Wojenną już kilkanaście lat wcześniej, jednak wówczas zwłok nie znaleziono. Dopiero później okazało się, że znajdowały się nie na środku jeziora, gdzie wcześniej koncentrowano poszukiwania, lecz w szuwarach niedaleko brzegu.

- Wiem, jak niekiedy wyglądają tego typu penetracje. Ktoś mówi: „Ja tam nie będę wchodził”. Na przykład policjantka: „Ja tam nie będę wchodziła w te chaszcze, bo tam są pająki czy kleszcze, więc ominę to z daleka”. A po co mam wchodzić w muł po kolana, skoro płetwonurek wypłynął pontonem na środek zbiornika, spenetrował tam, gdzie mu się udało, ale nie w bagnie? Sam sobie zadaję takie pytanie: co ja bym zrobił, gdybym otrzymał tę sprawę w spadku do prowadzenia? Zacząłbym właśnie od początku i jeszcze raz sprawdziłbym te stawy – tłumaczył Siewert.

Spontaniczna decyzja Iwony Wieczorek. Marek Siewert wyklucza zaplanowane morderstwo

Tej samej nocy, z 16 na 17 lipca 2010 roku, w Parku Reagana zorganizowano ognisko urodzinowe jednego ze znajomych Iwony Wieczorek. W imprezie uczestniczyło około 30 osób, wśród nich Katarzyna, przyjaciółka zaginionej. Kiedy po godz. 4 Iwona najprawdopodobniej znalazła się w parku podczas ostatniego etapu drogi do domu, ognisko już się zakończyło, a jego uczestnicy rozeszli się.

Sama Iwona także otrzymała zaproszenie na urodziny i zastanawiała się nad udziałem w imprezie. Ostatecznie wybrała jednak wyjście do sopockiego klubu z inną grupą znajomych. Równie dobrze mogła podjąć inną decyzję, opuścić Dream Club o innej porze, wybrać inną drogę powrotną albo wrócić jakimś środkiem transportu. Według policyjnego analityka nieprzewidywalność tych decyzji przemawia przeciwko tezie, że zabójstwo 19-latki zostało wcześniej zaplanowane.

- Ta dziewczyna tak naprawdę nie wiedziała jak spędzi wieczór. Czy chce iść do Parku Reagana na urodziny do Krzysztofa. Gdyby tam poszła, to rozeszłaby się ze wszystkimi gośćmi do domu. Pewnie by żyła. Ale poszła tam, gdzie poszła, czyli do Dream Clubu. Też nikt nie mógł przewidzieć, jak w tym Dream Clubie ona się zachowa. To, że złapała focha i powiedziała, że idzie na piechotę. A może złapałaby focha i powiedziała: „Nie, ja jadę z koleżanką taksówką do domu”. A może powiedziałaby: „Nie, ja nie pojadę taksówką, tylko poczekam i pojadę do domu z chłopakami”. Nikt nie mógł przewidzieć, jakie będzie zachowanie tej dziewczyny w tym krytycznym czasie. W związku z tym, jak ktoś mógłby zaplanować jej porwanie czy zabójstwo? - komentuje.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Rodzinka.pl. Oto nowa córka Magdy i Tomka! Zagra ją prawdziwa córka Olgi Kalickiej
Źródło: Zaginięcie Iwony Wieczorek pod lupą byłego analityka policji. Śledczy wskazuje miejsce, które należałoby sprawdzić