Spis treści
Hitler ukryty pod placem Piłsudskiego w Warszawie
Odkrycia dokonali archeolodzy podczas prac prowadzonych na placu Piłsudskiego w centrum stolicy. Z ziemi wyciągnięto niemieckie materiały propagandowe pochodzące z okresu okupacji. Wśród odnalezionych artefaktów znalazły się uszkodzone przez ogień fragmenty plakatu z podobizną Adolfa Hitlera, na którym widnieje napis w języku białoruskim „Гітлер визволитель”, co w tłumaczeniu oznacza „Hitler wyzwoliciel”.
Uważa się, że tego typu druki były rozprowadzane na obszarze Generalnego Okręgu Białoruś w obrębie Komisariatu Rzeszy Wschód. Miały one za zadanie uświadomić lokalnej społeczności, że atak na Związek Radziecki przeprowadzony w 1941 roku przyniósł upragnione oswobodzenie z rąk radzieckiego reżimu i Stalina.
- Materiały znaleziono podczas prac archeologicznych w zachodniej części głównego korpusu Pałacu Brühla. Plakaty były zniszczone i nadpalone. Na razie nie wiemy dlaczego propagandowe treści z Białorusi trafiły do Warszawy, ani kto je próbował spalić - mówi w rozmowie z „Super Expressem” Sławomir Kuliński, rzecznik prasowy Pałacu Saskiego.
W najbliższym czasie odnalezione plakaty zostaną przekazane w ręce pracowników Archiwum Akt Nowych, gdzie przejdą proces konserwacji. Kiedy to nastąpi, artefakty z okresu II wojny światowej mają wzbogacić zbiory wybranych stołecznych placówek historycznych. Mówi się, że trafią one między innymi do Muzeum Powstania Warszawskiego i Muzeum Warszawy.
- Na pewno zachowamy dla siebie także jeden egzemplarz, który wzbogaci naszą izbę pamięci w kazamatach odbudowanego pałacu - dodaje Kuliński.
Spod chodnika wydobyto półtonową pokrywę z okresu międzywojennego
Zabytkowe plakaty z okresu okupacji nie są jedynym, na co w ostatnim czasie natrafili badacze w stolicy. W trakcie prowadzonych prac na ulicy Sienkiewicza ekipa budowlana odkryła bardzo ciężką pokrywę, stanowiącą niegdyś element podziemnej stacji transformatorowej.
Według szacunków ekspertów, obiekt mógł zostać zamontowany w tym rejonie jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, około 1914 roku. Ten historyczny element mierzy ponad 30 centymetrów wysokości i około 150 centymetrów szerokości. Jego waga natomiast to ponad 500 kilogramów.
Mimo upływu dziesięcioleci i pozostawania w ukryciu pod ziemią, właz znajduje się w zadziwiająco dobrej kondycji. Badający go specjaliści od konserwacji dopatrzyli się zaledwie drobnych uszkodzeń mechanicznych oraz lekkich śladów rdzy.
Zabytkowy element zabezpieczał niegdyś zejście do dawnej stacji technicznej. Po jego otwarciu wyszło na jaw, że podziemia te zostały kompletnie wypełnione gruzem. Niestety nie ocalały żadne instalacje ani urządzenia, które kiedyś stanowiły wyposażenie tego obiektu. Najpewniej usunięto je w trakcie kolejnych prac modernizacyjnych przeprowadzanych w tamtych rejonach Warszawy.
Jak na razie nie ustalono ostatecznie, co stanie się z tą ważącą ponad pół tony zabytkową pokrywą. Możliwe, że wojewódzki konserwator zabytków zdecyduje się na wkomponowanie jej w przestrzeń miejską jako elementu nawierzchni tej ulicy.