Najbogatszy kraj świata, który jest piekłem dla turystów.

2026-04-24 17:30

Kobalt, miedź i całkowite bezprawie. Dlaczego Demokratyczna Republika Konga to miejsce, gdzie turystyka zamienia się w krwawy thriller, a sprawiedliwość nie istnieje?

Kongo

i

Autor: Harde/ Canva.com

Demokratyczna Republika Konga  - "Rich country, poor people” ( bogate państwo, biedni ludzie)– to zdanie więziennego bossa idealnie opisuje DRK. Kraj, który dysponuje bogactwami wartymi miliardy, jest jednocześnie areną brutalnych konfliktów, a podróż tam dla każdego turysty może skończyć się tragicznie.

Mariusz Majewski, rekordzista Guinnessa, wjechał w sam środek tej brutalnej rzeczywistości w najgorszym możliwym momencie, kiedy to Demokratyczna Republika Konga znajdowała się w stanie głębokiego konfliktu z Rwandą. 

Nie musisz być agentem, by zostać oskarżonym o szpiegostwo. Wystarczy jedno, niefortunne zdanie polskiego prezydenta wypowiedziane w Kigali ("Jeśli Rwanda będzie w niebezpieczeństwie, także będziemy Rwandzie nieść wsparcie" ) a staniesz się pionkiem w dyplomatycznej wojnie.

Majewski nie był już zwykłym turystą. W oczach kongijskiej władzy stał się „polskim szpiegiem”, na którym reżim mógł wyładować furię za rzekomy sojusz Polski z wrogą Rwandą. Żołnierze na punktach kontrolnych, karmieni propagandą o polskich komandosach wspierających rebeliantów M23, widzieli w jego paszporcie dowód winy, a nie dokument tożsamości. Został aresztowany i oskarżony o szpiegostwo, sabotaż a nawet próbę zamachu na życie prezydenta. 

Podczas gdy polski negocjator próbował przebić się przez mur niechęci w Kinszasie, proces Majewskiego stał się medialną „pokazówką”. Prokurator, nie mając żadnych dowodów, oskarżył Polaka o próbę zamachu na samego prezydenta Tshisekediego i współpracę z terrorystami Mobondo.  Choć tłumacze i obrońca walczyli o rzetelność procesu, sędzia, bojąc się gniewu dyktatora, wydał ostateczny wyrok dożywocia i 10 milionów dolarów grzywny nie w oparciu o dowody (których brakowało), lecz pod wpływem napięcia po nieudanym zamachu stanu w Kinszasie i potrzebie "pokazówki". Działania obrońcy pozwoliły jednak uniknąć kary śmierci, która początkowo miała zostać orzeczona.

Reportaż "Kongijskie piekło" Jarosława Kocemby i Mariusza Majewskiego ukazuje przerażający mechanizm, w którym jednostka staje się bezwolnym pionkiem w brutalnej grze geopolitycznej i dyplomatycznej. 

Odkryj kulisy dyplomatycznego skandalu!