Demokratyczna Republika Konga - "Rich country, poor people” ( bogate państwo, biedni ludzie)– to zdanie więziennego bossa idealnie opisuje DRK. Kraj, który dysponuje bogactwami wartymi miliardy, jest jednocześnie areną brutalnych konfliktów, a podróż tam dla każdego turysty może skończyć się tragicznie.
Mariusz Majewski, rekordzista Guinnessa, wjechał w sam środek tej brutalnej rzeczywistości w najgorszym możliwym momencie, kiedy to Demokratyczna Republika Konga znajdowała się w stanie głębokiego konfliktu z Rwandą.
Nie musisz być agentem, by zostać oskarżonym o szpiegostwo. Wystarczy jedno, niefortunne zdanie polskiego prezydenta wypowiedziane w Kigali ("Jeśli Rwanda będzie w niebezpieczeństwie, także będziemy Rwandzie nieść wsparcie" ) a staniesz się pionkiem w dyplomatycznej wojnie.
Polecany artykuł:
Majewski nie był już zwykłym turystą. W oczach kongijskiej władzy stał się „polskim szpiegiem”, na którym reżim mógł wyładować furię za rzekomy sojusz Polski z wrogą Rwandą. Żołnierze na punktach kontrolnych, karmieni propagandą o polskich komandosach wspierających rebeliantów M23, widzieli w jego paszporcie dowód winy, a nie dokument tożsamości. Został aresztowany i oskarżony o szpiegostwo, sabotaż a nawet próbę zamachu na życie prezydenta.