Taniec w rytm kofeiny: czym jest tzw. coffee rave?
Czym właściwie jest coffee rave? Wyobraź sobie taką sytuację: jest sobota, budzisz się dość wcześnie, dzwonisz do znajomych, by potwierdzić plany na cały dzień, a następnie zaczynasz się szykować. Być może rezygnacja ze zwyczajowej porannej kawy w domu przychodzi Ci z trudem – ale za chwilę przypominasz sobie, że przecież wkrótce przyjmiesz mnóstwo kofeiny. Wkładasz na siebie coś nieformalnego (nie musisz się zbytnio stroić: chodzi o wygodę!), a następnie wychodzisz za drzwi, kierując się w stronę pobliskiej kawiarni. Jeszcze zanim zobaczysz lokal, do Twoich uszu dociera energiczna melodia – raczej coś w stylu spokojnego house'u niż wieczornego trance’u. W środku czeka tłum ludzi z latte i mrożonymi americano w dłoniach. Podrygują w rytm muzyki przed zaimprowizowanym stanowiskiem DJ-a. W tle lokalny barista pracowicie serwuje matchę i espresso. Choć jeszcze przed chwilą ogarniało Cię zwątpienie, teraz już wiesz: to impreza na całego i nie może Cię na niej zabraknąć!
i
To właśnie coffee rave – nowy sposób na imprezowanie, który zawojował największe miasta świata. Zero alkoholu, mnóstwo energii i atmosfera sprzyjająca zabraniu całej rodziny – to coś, co idealnie wpisuje się w styl życia współczesnych, młodych, napędzanych kofeiną profesjonalistów, którzy lubią wychodzić z domu i dobrze się bawić, ale nie mają ochoty poświęcać cennych niedziel na użeranie się z kacem. Osobom dbającym o dobre samopoczucie i nastawionym na spotkania towarzyskie coffee rave oferuje idealne rozwiązanie: brak zagrożeń i negatywnych skutków clubbingu z zachowaniem całej przyjemności i zabawy.
i
Kluby i kawiarnie w dobie pandemii COVID: świt nowych form nawiązywania więzi
Pandemia miała niszczycielski wpływ na kluby i kawiarnie, a ponowne otwarcie tego typu lokali w wielu przypadkach nie wystarczyło. Przykładowo, w samym Londynie ponad jedna trzecia klubów, które działały przed 2021 r., została zamknięta na stałe. Restauracje wcale nie radzą sobie dużo lepiej: wygląda na to, że model dostawy do domu przyjął się na stałe, a większość osób wciąż woli delektować się posiłkiem w komfortowym zaciszu własnego salonu niż zarezerwować stolik. A ponieważ kawa parzona w domu nadal cieszy się popularnością, kawiarnie też mają problemy. Ludzie coraz rzadziej udają się do tzw. trzecich miejsc (third spaces lub third places) – czyli przestrzeni publicznych, które oddzielają środowisko życia w domu (tzw. pierwsze miejsce) i pracy (tzw. drugie miejsce) – co odczuwają właściciele restauracji, klubów i kawiarni zmuszeni do poważnego przemyślenia koncepcji swoich działalności. Skoro nie zamierzamy wracać do dawnych zwyczajów, sposób, w jaki nawiązujemy kontakty towarzyskie, musi ulec zmianie – podobnie jak miejsca, w których spotykamy się z innymi.
I to właśnie w związku z tym ktoś wreszcie postanowił połączyć przyjmowanie dawki kofeiny z clubbingiem. Skoro żaden z tych dwóch elementów w pojedynkę nie wystarczał, by poderwać nas z kanapy i wyciągnąć z domu, trzeba było je połączyć. Od Los Angeles, przez Berlin, Amsterdam oraz Londyn, po Singapur i Mumbaj – coffee rave to coraz częstsze zjawisko, co tylko potwierdza, że takie podejście się sprawdza.
Materiał sponsorowany