Spis treści
Bohaterowie "Rycerza Siedmiu Królestw" to taki przekrój różnych osobowości, że każdy z widzów znajdzie tu swego ulubieńca. Jedni kochają imprezowicza Lyonela Baratheona, drudzy przeuroczego i przemądrzałego Aegona aka "Jaja", a jeszcze inni poczciwego Dunka o sercu wielkim jak całe Siedem Królestw. Mnie osobiście najbardziej intrygował ponury i drażliwy Maekar Targaryen, który w serialu okazał się być... szalenie zabawny.
Trochę improwizowaliśmy i próbowaliśmy różnych rodzajów humoru, w tym tego odnoszącego się do rodziny królewskiej. [Targaryenowie] są dysfunkcyjni i zależało nam, by nadać im nieco tego humoru, który cechuje każdą rodzinę. Przykładowo [w drugim odcinku] Maekar dochodzi do wniosku, że jego brat bredzi trzy po trzy, więc zaczyna podważać jego słowa w sposób, w jaki zrobiłby to każdy młodszy brat - opowiedział kreujący postać Maekara Sam Spruell w rozmowie z dziennikarzami, w której miałam przyjemność uczestniczyć.
"We bring the drama", czyli niełatwy jest los Targaryena
Po lekturze nowelek George'a R. R. Martina i zgłębieniu dalszych losów wesołej familii Maekara Targaryena doszłam do wniosku, że o ile dewizą rodu Targaryenów jest "fire and blood", o tyle w przypadku najmłodszego z synów króla Daerona II i jego latorośli (kolejno Daerona, Aeriona, Daelli, Aemona, Aegona "Jaja" i Rhae) winna ona brzmieć "we bring the drama". Potomkowie Maekara przejawiali bowiem ciągoty a to do używek, a to do obsesji (tak, nawet nasz słodki Jajo), a to do czystego obłędu (tak Aerionie, patrzę na ciebie) i każdego dnia spędzali ojcu sen z powiek, ładując się w rozmaite kłopoty. Zapytałam więc Sama Spruella, jak opisałby Maekara jako ojca.
Maekar chce być dobrym ojcem, ale kompletnie mu to nie wychodzi. Dzieci są jego porażką, nie potrafi się z nimi komunikować zarówno na poziomie emocjonalnym, jak i czysto praktycznym, przez co nie jest w stanie poprawić tej sytuacji. W głębi duszy wie, że to jego wina, bo to on jest ojcem i odpowiada za swoich synów - zaczął.
Szybko się okazało, że Sam poświęcił wiele czasu i energii na analizę psychologiczną swego bohatera i doszedł do bardzo interesujących wniosków. Postać Maekara obnaża bowiem ułomność i toksyczność systemu monarchicznego, w którym faworyzuje się pierworodnych synów (dziedziców), nie doceniając pozostałych (tak zwane "zapasy"). To rodzi frustrację, a gdy dodamy do tego wczesny ożenek (co do zasady w Westeros śluby zawierano w wieku wczesno nastoletnim) i w przypadku Maekara wdowieństwo, mamy gotowy przepis na katastrofę i pokoleniową traumę.
Myślę, że gdy został ojcem, sam był jeszcze zbyt niedojrzałym człowiekiem. [Maekar] doskonale obrazuje założenie, że to, czego nie lubimy w naszych dzieciach, jest odbiciem tego, czego nie lubimy w nas samych. Wiem coś o tym, bo sam mam szesnastoletniego syna i wkurza mnie równie mocno, jak ja jego [śmiech]. Maekar jest niedojrzały emocjonalnie i tę niedojrzałość przekazał swoim synom. Ale nie chce zawieść jako ojciec, bo i tak już czuje, że w swojej rodzinie [jako czwarty syn] odniósł porażkę. Wie, że nie jest tak dobry, czarujący i błyskotliwy w kwestiach politycznych, jak jego brat. Może i jest od niego, na swój sposób, bardziej zabawny, ale bycie zabawnym jeszcze nikogo do wielkości nie zaprowadziło - skwitował aktor.
i
"Rycerz Siedmiu Królestw" strzaska wam serca i to niejednokrotnie
Przed nami piąty odcinek "Rycerza Siedmiu Królestw", w którym ujrzymy Próbę Siedmiu, czyli starcie pomiędzy drużyną Dunka, a drużyną Aeriona. Maekar wściekł się na swego syna, ale walczył będzie zań zaciekle, zarówno przez wzgląd na honor rodu, jak i czystą miłość - bo rodzina ma to do siebie, że możemy kochać jej członków, nawet jeśli niekoniecznie ich lubimy. Rozstrzygnięcia tego starcia wam oczywiście nie zdradzę, bo byłoby to zbrodnią, niemniej ostrzegam, że łzy lać się będą strumieniami, a w oku cyklonu znajdzie się właśnie Maekar Targaryen. Szczególnie wybrzmią jego relacje z kolejno starszym bratem Baelorem i najmłodszym synem, naszym słodkim Jajem.
[Maekar] czuje, że Jajo jest jego ostatnią szansą, by nie odnieść całkowitej porażki jako ojciec. Szczególnie wybrzmiewa to w ostatnim odcinku. Aegon jest jego ostatnią nadzieją, tym synem, z którego jeszcze może być dumny - podsumował Sam.
Piąty odcinek "Rycerza Siedmiu Królestw" obejrzycie już w najbliższy poniedziałek, 16 lutego. Szósty, finałowy, ukaże się zaś w HBO Max tydzień później, 23 lutego. Ja tymczasem odsyłam was do mojej recenzji całego sezonu, analizy psychologicznej Aeriona Targaryena dokonanej przez kreującego go Finna Bennetta oraz opowieści Iry Parkera o tym, jak to plan "Rycerza Siedmiu Królestw" omal nie poszedł z dymem niczym Królewska Przystań w finale "Gry o tron". Poniżej znajdziecie też wywiad z odtwórcami głównych ról, Peterem Claffey'em (Dunkiem) i Dexterem Sol Ansellem (Jajem).
Źródło: "Rycerz Siedmiu Królestw". Ten wątek jeszcze strzaska wam serca. "Jajo jest jego ostatnią szansą"
