"Mandalorian i Grogu" to kolejna zakała "Gwiezdnych wojen" czy jednak dobry film? Rabini są niezgodni

2026-05-22 23:23

"Mandalorian i Grogu" to kolejna wycieczka do Odległej Galaktyki w towarzystwie dwóch tytułowych jegomości, tym razem w formie filmu (poniekąd, ale do tego przejdziemy w stosownej chwili). Dzieło Jona Favreau zbiera mieszane opinie - jedni chwalą, drudzy szydzą. A gdzie leży prawda? W mojej opinii, jak zazwyczaj, gdzieś pośrodku. Zapraszam do recenzji.

Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu - recenzja. Czy warto obejrzeć film?

i

Autor: Disney/ Lucas Film Ltd./ Materiały prasowe

Mando (w tej roli Pedro Pascal) i Grogu (przez niektórych wciąż uparcie nazywany Baby Yodą) kilka lat temu podbili serca widzów, ale serial "The Mandalorian" z każdym kolejnym sezonem tracił na jakości i uznaniu. Nie jest tajemnicą, że z wyjątkiem kapitalnego "Andora" uniwersum "Gwiezdnych wojen" nie ma się w ostatnich latach najlepiej i niemal każdy kolejny projekt, począwszy od "Przebudzenia mocy", przypomina bardziej niezgrabne odcinanie kuponów aniżeli kreatywne rozwijanie franczyzy. Film "Mandalorian i Grogu" w reżyserii Jona Favreau nie miał zatem szczególnie wysoko zawieszonej poprzeczki, niemniej oczekiwania jakieś były. Czy zostały spełnione? Jedni twierdzą, że w sumie to tak, drudzy, że absolutnie nie.

Kostiumy filmowe, które okazały się WIELKIM KOSZMAREM dla aktorów | To Się Kręci

"Mandalorian i Grogu" - nowe "Gwiezdne wojny" podzieliły widzów i krytyków

Mando i Grogu zawitali na wielkim ekranie w piątek 22 maja i narobili nieco szumu, w końcu jak rozwodniona ta marka by nie była, debiut kolejnych "Gwiezdnych wojen" to zawsze duże popkulturowe wydarzenie. Widzowie i krytycy podzielili się w gruncie rzeczy na dwa obozy - tych przyznających, że film ma swoje wady, ale sprawdza się jako star warsowa rozrywka; oraz tych porównujących go do najgorszych osłon sagi zapoczątkowanej przez George'a Lucasa.

To są najfajniejsze 'Gwiezdne Wojny' od dawna, ale nie ma tu ani rozwoju postaci ani poszerzenia uniwersum. Tu chodzi o czystą radość i ok - pisze Maja Głogowska, krytyczka niezależna.

Niesamowite, że udało się zrobić gorszy film niż 'The Rise of Skywalker' - ocenia Paweł Szruba na Filmwebie.

Nie zawsze musi być dobrze, żeby było fajnie

Osobiście bliżej mi do pierwszej z przytoczonych opinii, głównie ze względu na fakt, iż uważam, że "Skywalker. Odrodzenie" to wyjątkowy kasztan, który trudno byłoby przebić. "Mandalorian i Grogu" ma szereg kardynalnych wad - kiepski scenariusz; brak wyraźnego celu, dla którego ta produkcja w ogóle trafiła na ekran (poza pakowaniem kasy do kieszeni Myszki Miki rzecz jasna) oraz boleśnie sztampową i często zwyczajnie nudą fabułę. Co więcej, gołym okiem widać, że mamy tu do czynienia z sytuacją, w której twórcy nakręcili trzy odcinki nowego sezonu "The Mandalorian", po czym stwierdzili, że dalej im się już nie chce, więc skleili z tego twór filmopodobny i ogłosili, że pora na CS'a. Nie chciało im się nawet przerobić tego tak, by jakkolwiek udawało spójną strukturę pełnometrażowej produkcji.

Nie zmienia to jednak faktu, że Mando i Grogu to urzekający duet, a film (na potrzeby płynności tekstu tak go nazywajmy) ma kawał serducha. Owszem, nie wnosi do tego uniwersum absolutnie nic, ale nie każda produkcja musi być drugim "Andorem", czasem wystarczy, że jest miło i sympatycznie. "Mandalorian i Grogu" działa najlepiej, gdy nie próbuje udawać, że ma nam cokolwiek do przekazania. Sceny akcji są wtórne, brzydkie i nieangażujące, ale na szczęście równoważą je momenty, w których nasi bohaterowie po prostu... są. Gdy Mando dogorywa w lesie, a Grogu pieczołowicie się nim opiekuje. Lub gdy dzieciak montuje własną ekipę ratunkową i szykuje się do bitwy z taką dumą i zawziętością, jakby co najmniej leciał wysadzić kolejną Gwiazdę Śmierci, a nie wyciągnąć ziomka ze szponów klanu Huttów.

Grogu for the rescue

i

Autor: Disney/ Lucas Film Ltd./ Materiały prasowe

"Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" - recenzja. Czy warto obejrzeć film?

"Mandalorian i Grogu" to klasyczne guilty pleasure, które nie musiało powstać, ale jego istnienie nikomu krzywdy nie robi. To taka przyjemnostka do obejrzenia, gdy akurat macie dwie godziny na zbyciu i nie chce wam się szczególnie myśleć, a fajnie byłoby pójść do kina. Szarych komórek wam nie zabije, chwilami może i was wynudzi, ale z kina wyjdziecie w dobrym humorze, zwłaszcza, że poza słodyczą Grogu i pięknym obliczem Pedro Pascala, oferuje jeszcze zaskakująco świeżą i świetną muzykę oraz odrobinę humoru. Tylko tyle i aż tyle. Słowem: not great, not terrible, takie 6/10.

PRZECZYTAJ TEŻ: Zastęp gwiazd i przeuroczy Grogu na polskiej premierze filmu "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu"

Star Wars QUIZ. Dopasuj nazwę robota do zdjęcia!
Pytanie 1 z 10
Podaj nazwę tego robota
Zdjęcie ilustracyjne
Źródło: "Mandalorian i Grogu" to kolejna zakała "Gwiezdnych wojen" czy jednak dobry film? Rabini są niezgodni