Spis treści
Masz ochotę na film, który jest jednocześnie totalnie zwariowany, wzruszający i brutalnie zabawny? Wyobraź sobie czarną komedię prosto ze Skandynawii, w której pierwsze skrzypce gra jeden z najlepszych współczesnych aktorów, czyli Mads Mikkelsen. Mowa o filmie „Ostatni wiking” Andersa Thomasa Jensena, który po udanym debiucie w kinach trafia szeroko do streamingu. Od 28 maja możesz go obejrzeć na platformie HBO Max.
Dwóch braci, zaginiona fortuna i... John Lennon?
O czym jest ta historia? Anker (Nikolaj Lie Kaas) po 14 latach wychodzi z więzienia. Jego jedynym celem jest odzyskanie kasy z ostatniego skoku. Jest tylko jeden, malutki problem: jedyną osobą, która zna lokalizację łupu, jest jego brat, Manfred (Mads Mikkelsen). A Manfred… cóż, ma pewne problemy. Jest święcie przekonany, że jest reinkarnacją Johna Lennona. Jak możesz się domyślić, wydobycie od niego jakichkolwiek informacji nie będzie proste.
Bracia wyruszają więc we wspólną, absurdalną podróż, która ma ich doprowadzić do ukrytej fortuny. To jednak nie tylko opowieść o pieniądzach, ale przede wszystkim próba odnalezienia siebie nawzajem i poskładania w całość mocno nadszarpniętych relacji. To mieszanka kina drogi, komedii pomyłek i wzruszającego dramatu rodzinnego. Brzmi dziwnie? I bardzo dobrze, bo właśnie taki jest ten film!
Dlaczego warto obejrzeć "Ostatniego wikinga"?
Przede wszystkim duet aktorski. Mads Mikkelsen i Nikolaj Lie Kaas to w duńskim kinie para absolutnie kultowa. To już ich szósta współpraca z reżyserem Andersem Thomasem Jensenem i po raz kolejny udowadniają, że mają niesamowitą chemię na ekranie. Mikkelsen w roli człowieka przekonanego, że jest legendą The Beatles, jest po prostu fenomenalny i po raz kolejny pokazuje swoje ukrywane zdolności komediowe. Szczególnie biorąc po uwagę fakt, że aktor otrzymał nominację do nagrody Najlepszego europejskiego aktora roku Europejskich Nagród Filmowych.
To nie jest typowa komedia, która wywoła u ciebie jedynie lekki uśmiech. Sprawdziliśmy, co piszą o niej krytycy i widzowie na całym świecie, i wszyscy są zgodni: to emocjonalny rollercoaster. Film zgrabnie balansuje na granicy absurdu, brutalności i zaskakującej czułości. Z jednej strony mamy sceny, przy których będziesz śmiać się do łez, by za chwilę poczuć ukłucie w sercu.
Polecany artykuł:
Widzowie są zgodni. Ten duński komediodramat trzeba zobaczyć
Prześledziliśmy opinie w zagranicznych serwisach, takich jak Rotten Tomatoes. Obraz, jaki się z nich wyłania, jest niezwykle spójny. To kino odważne, dziwne, ale w tej swojej dziwności absolutnie zachwycające. Krytycy chwalą reżysera za brawurowe żonglowanie gatunkami i tworzenie czegoś, czego nie da się łatwo zaszufladkować. Wśród użytkowników tego serwisu film zdobył ocenę w wysokości aż 91%. To bardzo dużo!
Jeden z recenzentów trafnie podsumował ten seans: „Mroczna, brutalna i przezabawnie absurdalna, 'Ostatni wiking' łączy czarną komedię z zaskakująco emocjonalną historią o rozbitych rodzinach i toksycznej męskości. Mads Mikkelsen kradnie każdą scenę w chaotycznej, ale wciągającej opowieści”. Inny dodaje: „'Ostatni wiking' jest głupio sentymentalny i zaskakująco słodki. To film o grupie osób, które są kompletnie dysfunkcyjne w pojedynkę, ale jakoś funkcjonują razem”. Wychodzi na to, że film po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy.
"Ostatni wiking" jest teraz dostępny na HBO Max. Oprócz tego zobaczysz go na innych platformach VOD, m.in. Prime Video, Player, TVP VOD.