Wielki jubileusz Grzegorza Kupczyka. Album "Aperitif" już jest!

Grzegorz Kupczyk świętuje 45-lecie na scenie i ani myśli zwalniać tempa! Właśnie ukazał się jego solowy album „APERITIF”, który sam artysta nazywa „płytą swoich marzeń”. To jednak nie wszystko, bo wokalista postanowił zaskoczyć fanów okładką, którą określa wprost jako „kpinę ze zbotoksowanego ego”.

Muzyk Grzegorz Kupczyk na zdobionej kanapie. O premierze jego albumu Aperitif przeczytasz na EskaRock.
Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

Grzegorz Kupczyk o nowej płycie: „Może okazać się płytą moich marzeń”

Po latach spędzonych na scenie Grzegorz Kupczyk otwiera zupełnie nowy rozdział w swojej karierze. Właśnie dzisiaj premierę ma jego najnowszy solowy album zatytułowany „APERITIF”. Na krążku, który ukazał się w wersji CD i LP, znalazło się dziesięć premierowych utworów. Fani artysty mogli już usłyszeć zapowiadające go single – „Party Doll” i „Naznaczony”.

Wokalista nie ukrywa, że to dla niego wyjątkowe wydawnictwo. W oficjalnym komunikacie przyznał, że jest pod ogromnym wrażeniem materiału, który udało mu się stworzyć. Jak sam podkreśla, prace nad płytą trwały blisko rok i wymagały zupełnie nowego podejścia.

– Album „APERITIF” może okazać się płytą moich marzeń i mówię to z pełną świadomością – przyznaje Grzegorz Kupczyk. – Pamiętam, że gdy usłyszałem pierwszy raz propozycje kompozycji Pawła Oziabły, byłem oszołomiony pomysłami – dodaje.

SHORT 2 ESKA ROCK KMŻ KUPCZYK

Roczna praca w studiu i gościnny udział gwiazd

Artysta zdradził, że sesja nagraniowa była długa i pełna artystycznych poszukiwań. Zespół postanowił tym razem skupić się na produkcji w znacznie większym stopniu niż dotychczas. Szczególną uwagę poświęcono aranżacjom, zwłaszcza wokalnym.

– Dużo pracy włożyliśmy w aranżacje. Bardzo pomocny w tym względzie był Grześ Stępień, który był wręcz niezastąpiony przy nagraniu ścieżek głosowych, a tym samym pomysłów na chórki itp. – wyjaśnia muzyk.

Na płycie nie zabrakło również gości specjalnych. Do współpracy Kupczyk zaprosił dwie znane artystki. – Zaśpiewały ze mną dwie zaprzyjaźnione ze mną panie: Ania Rusowicz i Kasia Bieńkowska, wyszło kapitalnie – cieszy się wokalista.

Okładka to „kpina ze zbotoksowanego ego”

Uwagę przyciąga nie tylko muzyka, ale i oprawa graficzna albumu. Jak się okazuje, okładka płyty to celowa prowokacja i artystyczny żart. Grzegorz Kupczyk nie owija w bawełnę i wprost mówi, co było jego inspiracją.

– Do wielu spraw podeszliśmy z dużym dystansem czy nawet żartem, jak np. okładka. Nie jest to AI, a rękodzieło. Zaryzykowałbym nawet, że to trochę kpina z często zbotoksowanego ego niektórych osób – tłumaczy. – Zadziałało jak należy, dużo się o niej mówi, o to właśnie chodziło – dodaje z satysfakcją.

45-lecie na scenie i „petarda z przebojami”

Nowy album zbiega się z ważnym jubileuszem artysty. W tym roku Grzegorz Kupczyk obchodzi 45-lecie działalności artystycznej. Wokalista, znany z występów w zespołach TURBO i CETI, ma na koncie liczne wyróżnienia, w tym przyznany przez Prezydenta RP Złoty Krzyż Zasługi za wkład w kulturę narodową. W 2025 roku został także uhonorowany brązowym medalem Gloria Artis.

Sam artysta jest przekonany o sile nowego materiału. – Osobiście uważam, że materiał zawarty na „APERITIF” to petarda złożona z dziesięciu przebojów. Jednak pozostawiam ocenę fanom – podsumowuje. Pierwsza okazja do posłuchania piosenek na żywo nadarzy się już wkrótce. Trasa promująca płytę rusza 16 października.