To zespół, współtworzony przez muzyków Lao Che. NANGA powraca z nowym albumem!

2026-10-23 14:50

Nanga powraca na scenę i to w wielkim stylu! Zespół, w którym udzielają się muzycy znani z formacji Lao Che oraz wokalistka Magda Dubrowska, po półtora roku pracy wydał właśnie nowy album „Duchy”. To muzyczna podróż do lat 90. i 2000., która kończy się zaskakującym pościgiem za współczesnym upiorem. Jak śpiewa artystka, pod jego maską kryje się… twarz Elona Muska.

Członkowie zespołu Nanga przy barze. Magda Dubrowska trzyma nóż. O nowym albumie Duchy przeczytasz na EskaRock.
Autor: Maciek Basista/ Materiały prasowe

Nanga powraca z zaświatów. W tekstach ścigają nawet... Elona Muska

Po półtora roku pracy zespół Nanga powraca na muzyczną scenę i to w wielkim stylu. Dziś premierę ma ich najnowszy album zatytułowany „Duchy”. Grupę, którą tworzą muzycy znani z formacji Lao Che – Maciek Dzierżanowski i Karol Gola – uzupełnia charyzmatyczna wokalistka, basistka i autorka tekstów Magda Dubrowska. Nowa płyta to muzyczna podróż do czasów, gdy zamiast social mediów królował Myspace, a ulubione piosenki układało się w playlisty na Winampie. Jak zapowiadają twórcy, album „Duchy” jest nawiedzony, zanurzony w nostalgii za latami 90. i 2000., a jednocześnie autorefleksyjny. Muzycznie fani mogą liczyć na upiorne syntezatory, jęczące saksofony i charakterystyczny, zdarty wokal Dubrowskiej.
Spięty: Kulisy odejścia z Lao Che. Dlaczego poszedł w solo? | Mellina

„Uganiam się za tymi duchami jak Scooby Doo”

Okazuje się, że to właśnie nostalgia słuchaczy stała się jednym z motorów napędowych płyty. Jak przyznaje frontmenka zespołu, choć sama nie jest fanką sentymentalnych powrotów do przeszłości, reakcje publiczności dały jej do myślenia. - Nie jestem fanką sentymentów, memów, że kiedyś to były czasy, bo bawiliśmy się zardzewiałymi gwoździami i błotem, a do tego piliśmy ciepłe EB z puszki – mówi Magda Dubrowska: "Ale kiedy po raz kolejny słyszę od publiczności, że słuchanie Nangi wzbudza nostalgię za grami na Pegasusa i szabrowaniem czereśni od sąsiada, myślę sobie, że coś jednak wyje w kominie. Uganiam się za tymi duchami jak Scooby Doo, bo cały czas nie mogę uwierzyć, że nie istnieją" – dodaje. To właśnie ta potrzeba zmierzenia się z duchami przeszłości zaowocowała pierwszym tak mocno konceptualnym albumem w dorobku Nangi. Zespół stara się jednak nie ulegać nostalgii, a raczej brać ją „pod włos”.

Muzyczny egzorcyzm na dzisiejsze lęki

Choć na płycie nie brakuje odniesień do popkultury minionych dekad, jej twórcy podkreślają, że jest na wskroś współczesna. To opowieść o lęku, niepewności i zmęczeniu, które towarzyszą nam w coraz bardziej niestabilnym świecie. Artyści zapraszają słuchaczy do zbiorowego seansu spirytystycznego, a może nawet muzycznego egzorcyzmu. Najlepszym dowodem na to, jak bardzo aktualne są teksty Nangi, jest fragment jednej z nowych piosenek. Wokalistka śpiewa w niej o symbolicznym pościgu za upiorem, który kończy się zaskakującym odkryciem. „Muszę już kończyć, prowadzę pościg za tym upiorem Krążę jak sęp Depczę mu po piętach Dopadam zmorę Nie trzeba nawet machać toporem Wystarczy plaskacz Opada maska i widzę gębę Elona Muska”.