The Rolling Stones wydali 50 lat temu "Black and Blue". Historia powstania tego albumu jest fascynująca

2026-04-21 12:56

W 1976 roku formacja The Rolling Stones wypuściła w świat album "Black and Blue". Warto przyjrzeć się jego historii, ponieważ powstawał w okresie kryzysu, zmian personalnych i eksperymentów muzycznych, co bezpośrednio wpłynęło na jego brzmienie oraz ostateczny charakter.

The Rolling Stones i historia albumu Black and Blue. "Zrzucił na nas bombę"

Wydawać by się mogło, że w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku w obozie The Rolling Stones wszystko działało, jak należy. Nic bardziej mylnego. Pod kątem komercyjnym rzeczywiście byli na szczycie, ale wewnątrz zespołu daleko było do sielanki. Trzęsienie ziemi nastąpiło w grudniu 1974. Grupa powróciła wówczas do Musicland Studios w Niemczech, gdzie wcześniej pracowała nad albumem It's Only Rock 'n Roll (1974). Muzycy myślami już byli przy kolejnym wydawnictwie.

Mieliśmy zarejestrować podkłady piosenek, takich jak "Fool to Cry" i "Cherry Oh Baby". Wtedy Mick Taylor zrzucił na nas bombę i powiedział, że odchodzi z zespołu i ma inne plany, w co nie mogliśmy uwierzyć. Właśnie planowaliśmy trasę po Stanach Zjednoczonych na 1975, a on tak nagle nas zostawił – napisał gitarzysta Keith Richards w swojej autobiografii Życie.

W czym tkwi sekret długowieczności The Rolling Stones? Ronnie Wood zabrał głos!

Taylor dołączył do Stonesów w 1969, a jego grę słyszymy m.in. na Sticky Fingers (1971) czy Exile on Main Street (1972). Jeśli chodzi o udział kompozytorski, przez ten czas, gitarzysta został podpisany tylko przy jednym utworze, Ventilator Blues. Producent Andy Johns, który współpracował z zespołem, twierdził, że liderzy grupy – wokalista Mick Jagger i wspomniany wcześniej gitarzysta – "nie pozwalali mu pisać żadnych piosenek". Mogła więc narastać w nim frustracja z tego powodu. Ponadto na linii Taylor-Richards dochodziło do licznych spięć. Czara goryczy w końcu się przelała. – Czułem, że z zespołem zaszedłem tak daleko, jak tylko mogłem. Nie sądziłem, że przetrwają razem. Płyty sprzedawały się dobrze, ale zespół się rozpadał, panował w nim chaos... – tłumaczył muzyk, cytowany w książce Rolling Stones FAQ: All That's Left to Know About the Bad Boys of Rock

Zamiast spójnego procesu twórczego, sesje nagraniowe zamieniły się w serię przesłuchań gitarzystów. Przez studio przewinął się m.in. Jeff Beck, który jednak szybko zrezygnował. Testowani byli także Wayne Perkins czy Harvey Mandel. – Obaj byli wspaniałymi gitarzystami i obaj zagrali na "Black and Blue" – dodał Keith Richards. W kręgu zainteresowań pojawił się jeszcze Ronnie Wood, który nie był zdecydowanie postacią anonimową. Grał wcześniej m.in. w zespole Becka, a pod koniec lat sześćdziesiątych powołał do życia formację Faces. Szybko zdobył więc reputację wszechstronnego muzyka.

Ronnie pojawił się ostatnio i musiał zdecydować rzut monetą. Bardzo podobał nam się Perkins. Wspaniały gitarzysta, miał taki sam styl, który nie gryzłby się z tym, co robił Mick Taylor – bardzo melodyjny, dobrze zagrany. Wtedy Ronnie powiedział, że ma problemy z Faces. Wybór więc sprowadzał się do Wayne’a i Ronniego – podsumował gitarzysta zespołu. Ostatecznie do składu dołączył Wood. To właśnie on okazał się tym "brakującym ogniwem". Podpisał kontrakt na trasę po USA, który następnie przerodził się w umowę na czas nieokreślony...

Dwie tury 

W przeciwieństwie do wcześniejszych płyt, Black and Blue nie powstawał według jasno określonej wizji. Nagrania odbywały się w różnych miejscach – nie tylko w Monachium, ale również w Rotterdamie i Montreux. I w dwóch turach: od grudnia 1974 do kwietnia 1975, a następne od października 1975 do lutego 1976. Pomiędzy grupa, rzecz jasna, koncertowała. Podczas letniej trasy muzycy zaprezentowali tylko jeden premierowy utwór, Cherry Oh Baby. W związku z tym, że nagrania się przeciągały, wypuszczono na rynek także kompilację Made in the Shade, która miała za zadanie umilić czas oczekiwania na następcę It's Only Rock 'n Roll

23 kwietnia 1976 na półkach sklepowych pojawił się w końcu Black and Blue i... zaskoczył fanów. Często jest nazywany najbardziej "rozbujanym" albumem w dyskografii Stonesów. Zespół był w tamtym okresie pod silnym wpływem rodzącego się nurtu disco oraz jamajskiego reggae. Nie bał się połączyć tradycyjnego rock and rolla z funkowym brzmieniem. W USA płyta dotarła na sam szczyt, a w Wielkiej Brytanii było tylko ciut gorzej, bo Black and Blue zatrzymał się na drugiej pozycji na liście przebojów. Do promocji wytypowano tylko jeden singiel, Fool to Cry.

Wydawnictwo spotkało się z mieszanymi reakcjami. Nie brakowało osób, którym nie podobało się to, że całość charakteryzowała się brakiem spójności. Z perspektywy czasu jednak Black and Blue uznaje się za album przejściowy, który dokumentuje moment transformacji zespołu. I przede wszystkim zapowiada nowy etap, z Ronniem Woodem na pokładzie.

Jakie ciekawostki skrywa album Black and Blue? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu. 

Poniżej natomiast przypominamy zestawienie najlepszych rockowych utworów w historii według sztucznej inteligencji [TOP10]: