Do naprawdę zaskakującej sytuacji doszło w obozie zespołu Skid Row w marcu 2024 roku. Zespół niespodziewanie wydał oświadczenie za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, w którym poinformował, że podjął decyzję o rozstaniu z dotychczasowym wokalistą Erikiem Grönwallem.
Pochodzący ze Szwecji muzyk nie zagrzał zbyt długo miejsca w Skid Row. Ogłoszony został nowym głosem formacji w 2022 roku i wziął udział w nagraniach tylko jednego jej albumu - The Gang’s All Here z tego samego roku. Jak wskazano, powodem takiego stanu rzeczy był stan zdrowia Grönwalla - nie jest tajemnicą fakt, że zmagał się on z białaczką. Choć jest w remisji, musi wyjątkowo na siebie uważać, ze względu na osłabiony chorobą układ odpornościowy, co przełożyło się na jego dostępność w kontekście organizacji tras koncertowych.
Na zaplanowanych jeszcze na 2024 rok koncertach, Skid Row na scenie towarzyszyła Lzzy Hale. Zdobyła ona ogromną sympatię fanów, zespół dał jednak do zrozumienia, że nie rozważa długoterminowej współpracy z liderką Halestorm.
Mijał czas, Erik Grönwall z powodzeniem rozpoczął karierę solową, wydając w tym roku album Bad Bones, podczas gdy o Skid Rown pisało się jedynie w kontekście informacji o tym, że poszukiwania nowego głosu wciąż trwają. W końcu zorganizowany został międzynarodowy casting, który na szczęście przyniósł efekty.
Oto nowy wokalista Skid Row!
Oficjalnie w czwartek 29 października grupa ogłosiła, tak za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, jak i strony internetowej, że w końcu udało się jej odnaleźć nowego wokalistę!
Tym został niejaki Justin Sargent. Jest to pochodzący z New Jersey muzyk i aktor, znany ze swojej pracy na Broadwayu. Jak się okazuje, miał on zwrócić uwagę grupy już w ubiegłym roku, jednak od tamtego czasu trwały intensywne rozmowy i wspólne próby. Po unormowaniu się całej sytuacji ogłoszono rozpoczęcie współpracy z Justinem Sargentem.
Mieliśmy ogromne szczęście, że otrzymaliśmy tak wiele zgłoszeń od wokalistów chcących stanąć na czele naszego zespołu. Chcemy podziękować wszystkim za poświęcony czas i włożony wysiłek. Jest naprawdę mnóstwo fantastycznych śpiewaków! Jednak w momencie, gdy Justin przekroczył próg, wszyscy poczuliśmy, że to właśnie on. Wszystko w nim – jego głos, nastawienie, sposób bycia – po prostu idealnie pasowało. Nie możemy się doczekać, aż ruszymy pełną parą i wrócimy do robienia tego, co kochamy - komentuje Dave "Snake" Sabo.