Sid Wilson (Slipknot) wspomina Joeya Jordisona. "Najlepsi perkusiści przychodzili na nasze koncerty, żeby zobaczyć, jak gra"

2026-04-16 11:30

Joey Jordison był sercem i silnikiem Slipknot. Sid Wilson, legendarny DJ grupy, postanowił – w poruszających słowach – opisać geniusz swojego zmarłego przyjaciela. – Najwięksi perkusiści przychodzili na nasze koncerty tylko po to, żeby zobaczyć jak gra – przyznał muzyk.

Sid Wilson, Joey Jordison

i

Autor: Wikimedia Commons/ CC BY-SA 4.0

Sid Wilson (Slipknot) wspomina perkusistę Joeya Jordisona. "Był najlepszy w swoim fachu"

Perkusista Joey Jordison dołączył do amerykańskiej grupy Slipknot w 1995 roku. Zagrał on na najsłynniejszych albumach takich jak m.in. Slipknot czy Vol. 3: (The Subliminal Verses). W 2013 roku drogi Jordisona i zespołu niespodziewanie się rozeszły. Przez lata powody były owiane tajemnicą, aż w końcu muzyk wyznał, że cierpiał na poprzeczne zapalenie rdzenia. Ta choroba neurologiczna sprawiła, że stracił władzę w nogach i nie mógł grać na perkusji. Niestety, Jordison zmarł we śnie 26 lipca 2021 roku w wieku 46 lat. 

W najnowszej rozmowie dla Get On The BusSid Wilson, który pełni rolę DJ w zespole, postanowił oddać hołd swojemu przyjacielowi.

JARO - Slipknot

Wilson nie ma wątpliwości, że Jordison był fenomenem na skalę światową. – Powiem to otwarcie: Joey był najlepszy w tym fachu. Bez dwóch zdań. Najwięksi perkusiści przychodzili na nasze koncerty tylko po to, żeby zobaczyć jak gra. Nawet Stewart Copeland z The Police. Powiedział: "To jest ten jedyny". I miał rację. Joey potrafił usłyszeć dowolny utwór raz i od razu go zagrać – powiedział muzyk. 

Sid Wilson, we wspomnianym wywiadzie, odniósł się również do trudnych chwil związanych z odejściem perkusisty. – Życie jest ciężkie. Albo masz nerwy ze stali, albo nie. A czasem nawet tym najtwardszym w końcu pękają serca. Nikt nie jest w stanie tego pojąć. Nie da się w pełni zrozumieć drugiego człowieka, bo nie siedzisz w jego skórze. Gdybyśmy mogli dostać bilet do cudzego życia i wejść w czyjąś skórę, to może wtedy byśmy zrozumieli, ale to nie mnie oceniać, rozumieć czy próbować to rozgryźć. Muszę po prostu to zaakceptować i wiedzieć, że był moim kumplem – podsumował Wilson. 

Corey Taylor o wieczorze, w którym... "prawie zabił" Sida Wilsona

Jakiś czas temu Corey Taylor, w jednym z wywiadów, przypomniał nieciekawą sytuację, do której doszło w 2002. Wokalista był tak wściekły na Sida Wilsona, że... "prawie go zabił".

Nagrywaliśmy DVD "Disasterpieces", miało to miejsce w London Arena. Zrobił dokładnie to, czego mu zabroniliśmy. Byłem cholernie wkurzony i nawalony. To także nie pomogło. Mieliśmy kamerki na naszych ciałach, kiedy robiliśmy część siedzącą w trakcie "Spit It Out". On wtedy wychodził w tłum. Powiedzieliśmy mu, żeby tym razem tego nie robił, ponieważ ludzie zabiorą kamerę. On jednak to zrobił i kamerę rzeczywiście mu zabrali. Nie rozumiał, dlaczego byliśmy wściekli. Kiedy wrócił powiedział do mnie: "Stary, musisz im powiedzieć, żeby oddali tę pieprzoną kamerę". A ja straciłem nad sobą panowanie i się na niego rzuciłem. To był jeden z najgorszych momentów w moim życiu. Do dziś jest mi z tym źle – powiedział Taylor w podcaście Your Mom’s House.

Oto ciekawostki o debiutanckim albumie formacji Slipknot: