Wiele można powiedzieć o Sharon Osbourne, ale nie da się odmówić roli, jaką odegrała ona w życiu i karierze Ozzy'ego Osbourne'a. To właśnie ona, wtedy jeszcze szerzej nieznana córka Dona Ardena, menedżera Black Sabbath, postanowiła pomóc wokaliście w wystartowaniu z karierą solową po rozstaniu z macierzystą formacją. W końcu relacja artysty i Sharon rozwinęła się na tyle, że para w 1982 roku stanęła na ślubnym kobiercu.
Choć małżeństwo Osbourne'ów nie było usłane różami, przeplatane lepszymi chwilami i tragediami w postaci zdrad czy... próby zabójstwa Sharon przez Ozzy'ego, to doczekało się ono trójki dzieci i było ze sobą do samego końca, czyli do śmierci "Księcia Ciemności".
Sharon Osbourne jest antyimigrancka?! Zaskakujący komentarz menedżerki
Z wielu różnych względów Sharon budzi spore emocje w przestrzeni publicznej. Jej cięty język i odwaga w przedstawianiu własnych sądów - nawet, jeśli te nie pokrywają się z ogólnie przyjętymi konwenansami, sprawiają, że zyskuje sobie ona duże grono zwolenników, jak i zaciekłych przeciwników.
Pani Osbourne nigdy nie bała się też zabierać głosu w szeroko pojmowanych kwestiach politycznych. Całkiem niedawno szerokim echem odbijały się jej wypowiedzi na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego (sama Sharon jest Żydówką i otwarcie popiera działania Izraela), teraz zaś media na całym świecie rozpisują się o komentarzu, jaki ta pozostawiła pod postem radykalnego prawicowego aktywisty z Wielkiej Brytanii.
Mowa o Tommym Robinsonie - skrajnie prawicowym, antyislamskim i antyimigranckim działaczu, który zajmuje się organizacją marszu przeciwko imigrantom na Wyspach. Ten ma się odbyć 16 maja, już teraz jednak budzi ogromne emocje ze względu na swoje założenia. W filmiku promującym wydarzenie Robinson mówi: "Mamy dość migracji, jest wystarczająco dużo masowej imigracji, mieliśmy dość ucisku ze strony tyranicznego rządu".
Nieoczekiwanie to właśnie pod tym nagraniem komentarz zostawiła Sharon Osbourne. Menedżerka napisała, krótko, acz wymownie "Do zobaczenia na marszu". Tyle wystarczyło, aby na kobietę posypał się grad krytyki i oskarżenia o wspieranie brytyjskiej skrajnej prawicy. Internauci wytykają jej także hipokryzję przypominając, że sama przez laty była imigrantką, mieszkając w Stanach Zjednoczonych.