Wokalista Ronnie James Dio był bliski dołączenia do... glamrockowego zespołu. "Zadzwonił do mnie i powiedział, że szuka drogi ucieczki"
Lata 70. były dla brytyjskiej formacji The Sweet prawdziwym pasmem sukcesów. Glamrockowa grupa wylansowała wówczas bowiem takie przeboje, jak The Ballroom Blitz czy Fox on the Run. Jednak pod koniec dekady nad zespołem zawisły czarne chmury. A wszystko to przez wokalistę Briana Conolly'ego, który zmagał się z problemami z alkoholem. Ostatecznie pozostali muzycy pożegnali frontmana. Decyzja została podjęta w 1979 roku.
Kiedy grupa tonęła w chaosie, pomocną dłoń postanowił wyciągnąć do nich pewien znany wokalista, Ronnie James Dio.
Wokalista Rainbow, czyli zespołu dowodzonego przez gitarzystę Ritchiego Blackmore'a, doskonale znał muzyków The Sweet. Obie grupy wyruszyły bowiem wspólnie w amerykańską trasę koncertową. Dio zdawał sobie więc sprawę, że w obozie glamrockowej formacji nie dzieje się – mówiąc najdelikatniej – najlepiej.
– Zagraliśmy kilka koncertów w Ameryce z Rainbow i w pewnym momencie do garderoby wszedł Ronnie James Dio. Powiedział: "Widzicie, co się tu dzieje. Brian nie wytrzyma do końca. Jeśli potrzebujecie pomocy z wokalem, jestem do waszej dyspozycji" – przyznał, w wywiadzie dla Guitar World, gitarzysta Andy Scott, jedyny muzyk z oryginalnego składu The Sweet, który wciąż żyje.
Dio mógł więc dołączyć do zespołu po wyrzuceniu ze składu Conolly'ego, ale na przeszkodzie stanął... basista Steve Priest.
Dio zadzwonił do mnie później i powiedział: "Nie podoba mi się to, co dzieje się z Ritchiem Blackmorem i szukam drogi ucieczki". Briana nie było już wtedy z nami, więc pogadałem z chłopakami. Steve był absolutnie przeciwny. Powiedział: "Śpiewamy własne piosenki bez Briana. Po co nam ktoś inny?" – dodał gitarzysta.
Steve Priest przejął więc obowiązki wokalne w The Sweet. Dzierżył on mikrofon aż do 1982, kiedy to brytyjska formacja oficjalnie się rozpadła. Co ciekawe, z grupy mógł wówczas odejść Scott, ponieważ Dio złożył mu dość ciekawą propozycję. Wokalista chciał z nim założyć nowy zespół. – Nie mogłem jednak tego zrobić. Wiedziałem, że jeśli opuszczę The Sweet, to będzie koniec tej grupy. Pozostali goście nie mieli charakteru liderów – podsumował Andy Scott we wspomnianym wywiadzie.
W 1979 roku Dio natomiast odszedł z Rainbow i dołączył do innej legendarnej kapeli, Black Sabbath. Jego drogi z ekipą Tony'ego Iommiego jednak stosunkowo szybko się rozeszły. Później, w 1982, wokalista założył własną kapelę Dio, do której zaprosił basistę i klawiszowca Jimmy'ego Baina, gitarzystę Viviana Campbella oraz perkusistę Vinny'ego Appice'a. Historia jednak mogła potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby legendarny wokalista rozpoczął współpracę z The Sweet.