Afera wokół przyszłorocznej trasy Slipknota! Fani wściekli na obecność Marilyna Mansona
Amerykańska formacja Slipknot będzie w przyszłym roku koncertować. Nie tak dawno muzycy potwierdzili trasę stadionową. Obok nich na scenie pojawią się m.in. Bring Me The Horizon czy Acid Bath. Wśród gości specjalnych nie zabraknie także Marilyna Mansona. I ten wybór wywołał sporo kontrowersji. Fani grupy, jak się okazało, nie są z tego powodu zbytnio zadowoleni.
Wynika to oczywiście z powracającymi w ostatnich latach oskarżeniami o przemoc, jakie kierowano pod adresem Mansona.
Na głosy krytyki postanowił zareagować gitarzysta Slipknota, Jim Root. Muzyk, w swoim wpisie, dał jasno do zrozumienia, że decyzja o składzie trasy nie należy zupełnie do zespołu.
Trzymam się z dala od logistyki trasy i całego tego zamieszania. Skupiam się wyłącznie na pisaniu numerów i graniu na gitarze. Wybaczcie więc moją niewiedzę w kwestii tego, z kim gramy koncerty. Od koordynacji są ludzie ze znacznie większymi mózgami ode mnie. Szczerze mówiąc, nie śledzę nowych zespołów ani nowej muzyki – napisał Root, który bezpośrednio nie odniósł się do osoby Mansona.
Przypomnijmy, że Manson wystąpi m.in. na stadionie Wembley w Londynie na początku lipca przyszłego roku (to będzie jedyny koncert formacji Slipknot na Starym Kontynencie). Ponadto artysta wesprze amerykański zespół w trakcie występów w Ameryce Południowej we wrześniu 2027.
Slipknot pracuje nad kolejnym albumem. "Zranimy uczucia niektórych osób"
Jim Root uchylił rąbka tajemnicy na temat ósmego albumu studyjnego zamaskowanej ekipy z Iowa. Muzyk zapowiedział, że nadchodzące wydawnictwo odrzuci dotychczasowe schematy, a jego brzmienie może mocno zaskoczyć i nie wszystkim przypadnie do gustu.
– Jedna bardzo ważna rzecz dla nas w tym momencie to nie powtarzać się. Zranimy uczucia niektórych osób. Naprawdę eksperymentujemy z różnymi rzeczami. Nie spodziewajcie się kolejnej "Iowy" czy debiutu. Już tam byliśmy. Ten klimat wydaje mi się szczery i prawdziwy. Jest niepokojący i przypomina mi nagrywanie we wczesnych latach. Nie mówię, że to oznacza przełożenie na ten sam rodzaj muzyki czy produkcję, ale wczesne płyty miały w sobie tę unikalną energię – napisał gitarzysta zespołu w mediach społecznościowych.