Historia tego numeru zaczęła się od jednego zdania. Kiedy Skubas pokazał grupie osób przedpremierowo nowy materiał, usłyszał złośliwą opinię: „lepiej mu szło kiedy pił”. To właśnie z tej iskry narodził się nowy utwór. W trudnym, ciemnym okresie życia powstawały jego największe piosenki. Dziś artysta od wielu lat nie pije, żyje i tworzy inaczej. Komentarz, który mógł podłamać, stał się punktem wyjścia do napisania jednego z najbardziej szczerych utworów w jego dorobku.
Pomysł, by przekuć tę złośliwość w piosenkę, podsunęła Basia Flow Adamczyk – współautorka tekstu, autorka książki „Baśka. Łobuzerka” i tekstów takich utworów Skubasa jak „Nie mam dla ciebie miłości”, „Diabeł” czy „Na dystans”.
Kiedy usłyszałem, że lepiej mi szło, kiedy piłem, poczułem, że to zdanie jest dużo większe niż tylko złośliwa opinia o nowych piosenkach. Ono dotyka tego, jak bardzo lubimy zamykać ludzi w ich dawnych wersjach. Przez chwilę zabolało, ale potem pomyślałem, że najlepiej będzie odpowiedzieć na to po swojemu – piosenką. Ten utwór jest o wolności od cudzych oczekiwań i o zgodzie na to, żeby żyć inaczej, niż wyobrażają to sobie inni – mówi Skubas.
Po „Na dystans” Skubas prezentuje kolejny singiel zapowiadający nowy materiał. „Lepiej mu szło kiedy pił” ma w sobie łobuzerski sznyt i puls przywodzący na myśl soundtracki z filmów Guya Ritchiego czy Quentina Tarantino. Pod chwytliwym rytmem kryje się jednak tekst, który bez taryfy ulgowej rozprawia się z przeszłością i romantyzowaniem autodestrukcji.
Do utworu powstał również teledysk z udziałem Jacka Belera, wyreżyserowany przez Bartosza Mielocha. To emocjonalny obraz bohatera, dla którego opinie innych przestają mieć znaczenie. Najważniejsze staje się życie w zgodzie z samym sobą, własnymi wartościami i spokojem, którego nie trzeba już nikomu tłumaczyć.