Lepiej mu szło, kiedy pił? Skubas wraca z bardzo osobistym singlem!

2026-04-15 13:58

Podobno najlepsze scenariusze pisze życie. A jak jest w przypadku piosenek? Skubas prezentuje singiel zapowiadający nadchodzący materiał. Tym razem sięga po historię wyjątkowo osobistą. W utworze „Lepiej mu szło kiedy pił” bezkompromisowo rozlicza się z własną przeszłością, cudzymi wyobrażeniami i oczekiwaniami. Data premiery nie jest przypadkowa – 15 kwietnia, w Światowy Dzień Trzeźwości.

Skubas

i

Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

Historia tego numeru zaczęła się od jednego zdania. Kiedy Skubas pokazał grupie osób przedpremierowo nowy materiał, usłyszał złośliwą opinię: „lepiej mu szło kiedy pił”. To właśnie z tej iskry narodził się nowy utwór. W trudnym, ciemnym okresie życia powstawały jego największe piosenki. Dziś artysta od wielu lat nie pije, żyje i tworzy inaczej. Komentarz, który mógł podłamać, stał się punktem wyjścia do napisania jednego z najbardziej szczerych utworów w jego dorobku.

Pomysł, by przekuć tę złośliwość w piosenkę, podsunęła Basia Flow Adamczyk – współautorka tekstu, autorka książki „Baśka. Łobuzerka” i tekstów takich utworów Skubasa jak „Nie mam dla ciebie miłości”, „Diabeł” czy „Na dystans”.

Babcia kupiła mu Czarny Album Metalliki! | Skubas w ESKA ROCK

Kiedy usłyszałem, że lepiej mi szło, kiedy piłem, poczułem, że to zdanie jest dużo większe niż tylko złośliwa opinia o nowych piosenkach. Ono dotyka tego, jak bardzo lubimy zamykać ludzi w ich dawnych wersjach. Przez chwilę zabolało, ale potem pomyślałem, że najlepiej będzie odpowiedzieć na to po swojemu – piosenką. Ten utwór jest o wolności od cudzych oczekiwań i o zgodzie na to, żeby żyć inaczej, niż wyobrażają to sobie inni – mówi Skubas.

Po „Na dystans” Skubas prezentuje kolejny singiel zapowiadający nowy materiał. „Lepiej mu szło kiedy pił” ma w sobie łobuzerski sznyt i puls przywodzący na myśl soundtracki z filmów Guya Ritchiego czy Quentina Tarantino. Pod chwytliwym rytmem kryje się jednak tekst, który bez taryfy ulgowej rozprawia się z przeszłością i romantyzowaniem autodestrukcji.

Do utworu powstał również teledysk z udziałem Jacka Belera, wyreżyserowany przez Bartosza Mielocha. To emocjonalny obraz bohatera, dla którego opinie innych przestają mieć znaczenie. Najważniejsze staje się życie w zgodzie z samym sobą, własnymi wartościami i spokojem, którego nie trzeba już nikomu tłumaczyć.