W 1971 roku zespół Led Zeppelin miał już na koncie trzy studyjne płyty i cieszył się statusem jednego z największych na świecie. Formacja koncertowała - i to bardzo dużo - po całym świecie, do tego niezwykle aktywnie nagrywała i nie zamierzała tego zmieniać.
A wręcz przeciwnie. Wraz z wydaniem swojej czwartej płyty Jimmy Page, Robert Plant, John Bonham i John Paul Jones zamierzali udowodnić wszystkim, że ich sukces nie jest przypadkiem, a w ich przypadku muzyka zawsze obroni się sama.
Czwarte wydawnictwo Led Zeppelin, oficjalnie niezatytułowane, powszechnie znane na świecie jako "Led Zeppelin IV", ukazało się 8 listopada 1971 roku. Projekt spotkał się z praktycznie natychmiastowym uznaniem, tak krytyków, jak i słuchaczy, stając się także bardzo dużym sukcesem komercyjnym. Choć sami muzycy bardzo się temu sprzeciwiali, ostatecznie z płyty wydane zostały dwa podwójne single: Black Dog / Misty Mountain Hop oraz Rock and Roll / Four Sticks. Oficjalnym singlem zaś nigdy nie została kompozycja, którą po dziś dzień najbardziej się z Led Zeppelin kojarzy.
Schody do nieba - czy do piekła?!
To utwór Stairway to Heaven z miejsca okrzyknięty został perełką z czwartej płyty grupy. Skomponowany przez Jimmy'ego Page'a, napisany przez Roberta Planta trwa aż osiem minut. Wyróżnia się ambitym aranżem, podziałem na części, w każdej kolejnej nabierając mocy. Kompozycja stała się wielkim światowym przebojem, elementem obowiązkowym koncertów Led Zeppelin i dość szybko zaczęto ją nazywać jedną z najważniejszych w historii muzyki - a opinia ta nie zmienia się po dziś dzień.
Nie oznacza to jednak, że wokół Stairway to Heaven nie zabrakło kontrowersji, a jedna z nich dotyczyła tekstu piosenki. Uwagę na słowa zwrócił w 1982 roku, a więc w okresie, gdy samo Led Zeppelin już od dwóch lat nie funkcjonowało, teleewangelista Paul Crouch. Ten w jednym z odcinków programu "Praise the Lord" pochylił się nad techniką, znaną pod nazwą 'backmasking'. Polega ona na zawieraniu w utworach ukrytych wiadomości, możliwych do odczytania dopiero wtedy, gdy zostaną one puszczone wstecz.
Crouch udowadniał, że coś takiego ma miejsce właśnie w przypadku hymnu Led Zeppelin. Jak usilnie tłumaczył, wielokrotne wsteczne puszczanie kompozycji sprawiło, że "odkrył" jej ukryty przekaz. Tym miały być słowa... wychwalające szatana!
Jak tłumaczył, w środkowej części utworu, zaczynającej się od słów "If there's a bustle in your hedgerow, don't be alarmed now...”, gdy puści się je wstecz, usłyszy się zupełnie inny przekaz, który stanowi swoisty hołd dla Lucyfera. Zdaniem Crouncha, w odtworzonym wstecz Stairway to Heaven słychać, tłumacząc już na polski:
"Oto mój słodki Szatan / Ten, którego drobna ścieżka wprawia mnie w smutek – jego mocą jest Szatan, / On da ci, da ci 666 / Była tam mała szopa na narzędzia, w której kazał nam cierpieć – smutny Szatan".
Nieoczekiwanie twierdzenia teleewangelisty zaczęły docierać do ustawodawców w Stanach Zjednoczonych. Politycy chcieli wprowadzenia zmian w prawie autorski tak, aby na płytach umieszczane było ostrzeżenie w przypadku ewentualnego użycia backmaskingu.
Na te zaskakujące oskarżenia odpowiadali także sami zainteresowani. Inżynier dźwięku Eddie Kramer wprost wyśmiał zarzuty pytając, dlaczego ktokolwiek miałby marnować cenny czas w studiu na tego typu eksperymenty. Złości nie krył także autor słów. Robert Plant w wywiadzie dla "Musician" rok po pojawieniu się kuriozalnej teorii spiskowej mówił, że pisząc Stairway to Heaven kierowały nim tylko i wyłącznie najlepsze intencje i zaznaczał, że nagrywanie czegokolwiek wstecz to nie jest sposób, w jaki pracuje.
Teoria spiskowa zyskała jedna swoje własne życie - którym żyje po dziś dzień. Stanowiska, zgodnie z którymi kompozycja Led Zeppelin zawiera ukryty, satanistyczny przekaz, powraca regularnie, oddziałując na wyobraźnię kolejnych pokoleń.