Kto powinien zagrać Michaela Stipe'a w filmie o R.E.M.? Wokalista zaskoczył swoją odpowiedzią!
Michael Stipe – legendarny wokalista formacji R.E.M. – był ostatnio gościem w programie The Late Show With Stephen Colbert. W trakcie rozmowy nie zabrakło wątku dotyczącego ewentualnego filmu o zespole. Colbert przyznał, że brodatego artystę mógłby zagrać David Cross.
Kiedy natomiast prowadzący zaczął zastanawiać się, kto mógłby wcielić się w młodego Stipe’a, wokalista szybko zaprezentował swoją propozycję.
– Może Billie Eilish mogłaby to zrobić? – odparł Stipe. Choć propozycja na pierwszy rzut oka wydaje się dość zaskakująca, to zarówno wokalista R.E.M., jak i Colbert szybko zauważyli pewien wspólny fizyczny atrybut. – Macie podobne niebieskie oczy – wyjaśnił gospodarz.
Stipe opowiedział także, przy okazj, o swoim spotkaniu z Eilish w Nowym Jorku. – Kiedyś przytrzymała mi drzwi w restauracji na Manhattanie. Była niesamowicie uprzejma i miła, ale nie wiedziałem, kim jest, dopóki nie znalazła się na końcu ulicy – powiedział frontman R.E.M..
Michael Stipe (R.E.M.) pracuje nad solowym albumem. "Poprzeczka jest wysoko postawiona"
Od zakończenia działalności przez R.E.M. minęło już 15 lat, a fani Michaela Stipe’a wciąż czekają na jego solowy debiut. Wygląda na to, że w końcu zbliża się on wielkimi krokami. W niedawnym wywiadzie dla The Times, przyznał otwarcie, że obecnie kończy on prace nad tym wydawnictwem.
– Chcę, żeby to było wielkie, ale ciąży na mnie presja dziedzictwa R.E.M i poprzeczka jest wysoko postawiona. Chcę, żeby ta płyta była tak dobra, jak to, co robiliśmy z zespołem, a to jest niemal niemożliwe. To cholernie ekscytujące, ale i przerażające, a do tego po raz pierwszy tworzę muzykę i myślę, że jestem w tym dobry, ale nie rewelacyjny. Kocham swój głos. Nie lubię swojego głosu mówionego, ale kocham swój głos śpiewany i bardzo chcę znów zanurzyć się w oferowaniu muzyki światu – powiedział Stipe.
Wokalista przekazał także, że album powinien ukazać się na rynku jeszcze przed końcem 2026 roku.